Wstawiam ten rozdział ponieważ nie wiem czy uda mi się jutro dodać. Jeśli będę miała czas to również dodam, ale nie jestem pewna więc noo. Zapraszam do czytania :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Kastiel!-wstałam z ławki i pobiegłam do niego zostawiając zdezorientowanego blondyna za sobą-Kastiel zaczekaj!
-Co chcesz? -warknął
-Czemu taki jesteś? Co ja ci zrobiłam?-chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą na klatkę schodową.
-Dlaczego ten dupek u ciebie nocował?! Jakim prawem?! Lizałaś się z nim?!
-Kastiel! Przestań nie mów tak! Nie całowałam się z nim!-zaprzeczałam
-Nie?! A skąd ja mam to wiedzieć co?! Czemu on spał u ciebie?! Co?!
-Po pierwsze uspokój się-położyłam mu rękę na ramieniu a on się odwrócił- No już spokojnie
-Dobrze, a teraz możesz mi wytłumaczyć dlaczego on u ciebie w domu śmiał spać?
-Poprosił mnie o nocleg, ponieważ Amber urządziła sobie "Piżama Party", a jemu się to nie uśmiechało, bo gościem również była Melania
-I musiał akurat u ciebie spać?
-No ja, odprowadził mnie do domu, a skoro ja byłam najbliżej to no jakoś takoś to nie ważne. NIE całowałam się z nim. A z resztą, dlaczego jesteś taki zdenerwowany? Czemu JA cię tak obchodzę?
-....Kim on dla CIEBIE jest?
-On jest tylko i wyłącznie PRZYJACIELEM. I odpowiedz na moje pytanie
-Bo nie lubię jak ktoś dotyka moich rzeczy...-uśmiechnął się szelmowsko
-Słucham?!-nie wierzyłam własnym uszom no co za typ...Ale taki słodki...NIE! Julka spokój!
Nie zdążyłam się nawet ruszyć jak on był już przy mnie i przyciskał mnie do ściany zakrywając ręką jedyną drogę ucieczki. Jego twarz była tuż przy mojej. Poczułam motylki w brzuchu. Zrobiło mi się gorąco. Delikatnie musnął swoimi wargami moich ust. Zupełnie nie wiedziałam jak się zachować. Jednak on odsunął się i zmierzył w kierunku drzwi.
-Ale nie wyobrażaj sobie nic....Płaska desko-I znowu ten jego szelmiewski uśmiech.
Dopiero kiedy wyszedł odetchnęłam z ulgą. Nie rozumiem, dlaczego jego bliskość tak na mnie działała. Przecież to tylko i wyłącznie mój przyjaciel. Moje przemyślenia przerwał dzwonek. Ruszyłam na lekcje. Dzisiaj miałam na szczęście tylko 4 godziny. 1 lekcja minęła mi szybko. Na przerwie poszłam do ogrodu i siadłam pod drzewem. Kilka sekund później ktoś do mnie dołączył.
-Hej desko to moje miejsce.-usłyszałam głos czerwonowłosego
-Wygląda na to, że nie jest już twoje-wyszczerzyłam się
-O nie tak łatwo się nie dam-rzucił się na mnie i zaczął łaskotać
-Nie! Nie! Przestań błagam!
-A będziesz grzeczna?-I po raz kolejny ten uśmiech
-Taa...Tak!
-Dobrze...
Ale ja się tak nie dałam i teraz to ja byłam na górze.
-Hahaha!!
-I co teraz ty zrobisz? co?-posłałam mu złośliwy uśmieszek
-Nie! Prze-przestań!
-A będziesz grzeczny?-teraz to ja posłałam mu szelmowski uśmiech
-Ttt-Taa-Taak!
-Dobrze..
-Aż tak cię intryguje, że aż mnie papugujesz?
-Co? Nie!
-Yhmm... To co.. idziesz dzisiaj ze mną i moim kolegą na ten spacer?
-Noo zgoda, a o której?
-Przyjdę po ciebie o 19:00
-Okej, a co to za kolega?
-Dowiesz się w swoim czasie-uśmiechnął się i zniknął
Dzwonek zakomunikował iż zajęcia się rozpoczęły. Po ciężkiej godzinie lekcyjnej nastała długa przerwa. Kiedy wychodziłam z klasy zaatakowała mnie Roza z Alexym.
-Idziesz dzisiaj z nami na zakupy i bez dyskusji! Mamy dużo do pogadania koleżanko!-krzykneła Roza
-Bez wymówki-dodał Alexy
-Ale chwila czekajcie..-przerwano mi
-Nie wywiniesz się z tego! Doszły mnie słuchy, że wczoraj Nataniel u ciebie nocował, a chwilę później widzę cię całującą się z Kastielem! Co to ma znaczyć?! Jak mogłaś mi nie powiedzieć?!
-Oj no dobrze pójdę z wami, ale o 19:00 jestem umówiona
-Z kim?-spytali oboje
-Z.. czy to ważne?
-Tak!!-krzyknęli razem
-Z Kastielem
-WOW.-wytrzeszczyli oczy-Czyli jednak on?-spytała Roza
-Chwila chwila o co wam chodzi?
-Pogadamy na zakupach- powiedział Alexy i mnie uściskał
Postanowiłam spędzić resztę przerwy w ogrodzie. Poszłam tam i spotkałam Violę. Rysowała coś. Jednak kiedy chciałam zerknąć odeszła jak oparzona.
-Coś się stało?
-Nie tylko mnie wystraszyłaś
-Spokojnie. Mogę zerknąć?
-T-tak. Ale obiecaj, że nie wygadasz
-Obiecuję.-Pokazała mi szkic chłopaka który wyglądał zupełnie jak Alexy.-Czy to jest Alexy?
-Tak-zarumieniła się
-Podoba Ci się Alexy?
-No..Tak, ale proszę nie mów nikomu
-Jasne. A nie chciałabyś z nim pogadać na ten temat? Alexy to super chłopak i na pewno Cię bardzo lubi
-Wiesz nie mam odwagi, ale bardzo bym chciała
-Jak chcesz to ja mogę z nim pogadać-rozpromieniła się
-Naprawdę? Byłabym Ci bardzo wdzięczna!
-Nie ma sprawy-uściskałyśmy się. Resztę przerwy Viola uczyła mnie szkicować. Lekcja minęła mi dość szybko. Siedziałam z Arminem. Przegadaliśmy całe 45 min o grach. Umówiłam się na wspólny wieczór gier z Arminem. Ma wpaść jutro około 19:00 do mnie. Kiedy zadzwonił dzwonek nie bardzo się spieszyłam i zostałam sama w klasie. Kiedy chciałam wyjść zorientowałam się, że drzwi są zamknięte. Szarpałam nerwowo za klamkę. Jednak nic to nie dawało.
-Hej!! Ratunku!!! Pomocy drzwi są zamknięte!! Ratunku!!!-Niestety tą lekcję mieliśmy na górze nikogo na dole nie było..no prawie
-Zamknij się -syknęła
-Słucham? Kim jesteś i dlaczego mnie zamknęłaś?!
-A jak myślisz?- prychnęła
-Melania?!
-Nie Rozalia wiesz?-powiedziała z kpiną w głosie
-Dlaczego to zrobiłaś?!
-Bo zabierasz mi MOJEGO Nataniela!
-I MOJEGO Armina!-dodała Irys
-Irys ty też?!
-A nie widać?!
-Zamknij się i siedź cicho bo inaczej nie uwolnimy cię nawet po zakończeniu zajęć!
-A to ma być nauczka dla ciebie, że z nami się nie zadziera!
Odeszły rechocząc. No i co ja mam teraz zrobić? Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
-Lysander!!! Dziękuję-rzuciłam się i przytuliłam go
-Słyszałem wszystko nie martw się tymi zołzami
I nagle usłyszeliśmy zamykające się drzwi...i....dzwonek...
-O nie!!!
-No to chyba utknęliśmy-usiadł zrezygnowany
-Przepraszam
-To nie twoja wina
-Moja gdybym się nie dała nie było by nas tu
-Nie obwiniaj się proszę. Skończmy ten temat.
-No dobrze. Dziękuję.-szepnęłam
Pogadaliśmy i sporo dowiedzieliśmy się o sobie. Kiedy nagle Lys zaskoczył mnie pewnym pytaniem.
-Jula?
-Tak?
-Mogę zadać ci dość osobiste pytanie?
-Noo dobrze
-Kim dla ciebie jest Nataniel?
Wow. Dlaczego oni cały czas mnie o to pytają? Najpierw Kas..Teraz Lys ... O co im wszystkim chodzi?
-On dla mnie jest tylko i wyłącznie PRZYJACIELEM. Owszem nocował u mnie, ale to dla tego, że Amber zrobiła "Piżama Party" i zaprosiła Melanie. A Melania jak widać teraz to świruska.
-Ah rozumiem.-widocznie mu ulżyło-Wiesz Jula jesteś dla mnie bardzo ważna...-Kiedy się do mnie zbliżył serce biło mi jak oszalałe. Leciutko musnął ustami moich warg. Czułam się cudownie. Jego usta były takie cieplutkie. Przerwał nam jednak dźwięk otwieranych drzwi. Gwałtownie odsunęliśmy się od siebie. W drzwiach pojawiła się Kim.
-Oh Kim!
-Hej mała!-krzyknęła-Co wy tu robicie?
-Melania i Irys nas tu zamknęły-Nawet nie zauważyliśmy kiedy zadzwonił dzwonek
-Na serio?
-Tak -odpowiedzieliśmy razem
-O Jula tu jesteś!-krzyknął Alexy i mnie objął-To co gotowa?
-Jasne -odparłam-Na razie Lys! Pa Kim!
-Żegnaj Julko-Tak Lys i jego maniery :D
-Nara mała-uśmiechnęła się Kim
-Papa!-odkrzyknął Alexy
Poszliśmy na dziedziniec i czekaliśmy na Rozę.
-Za ile przyjdzie Roza?
-Za jakieś 10 min-siedliśmy na ławce
-Alexy....
-Tak?
-Muszę z tobą o czymś porozmawiać...
-Nie mów mi, że chcesz mi zrobić wykład, że za dużo czasu spędzam na zakupach jak mój braciszek...-zżędła mu mina
-Niee spokojnie-widocznie mu ulżyło
-Więc o czym?
-Bo widzisz....Violetta Cię bardzo lubi
-Ja też ją lubię-zrobił zdziwioną minę
-Ale ona... Lubi cię w ten drugi sposób
-Ooo..-zrobił zażenowaną minę, ale zaraz wybuchnął śmiechem
-Co jest w tym takiego śmiesznego? Violetta jest bardzo fajna, ty czujesz coś do niej?
-Hahaha jasne, że tak, ale jest taki malutki problem
-Jaki?
-Ja nie lubię jej w ten sposób, z resztą żadnej dziewczyny nie lubię w ten sposób...-zamarłam
-Co chcesz przez to powiedzieć?
-Ja wolę chłopaków
-Jej!!!!-ucieszyłam się jak nigdy
-He?-Przytuliłam go mocno
-Zawsze chciałam mieć przyjaciela geja!!!- przytuliliśmy się prawie dusząc
-Hahaah i twoje pragnienie się spełniło-wyszczerzył się
-Tylko teraz trzeba wytłumaczyć to Violi
-Ja się tym zajmę-powiedział, a Roza w reszcie przyszła
-Idziemy?-spytała
-Jasne!-powiedzieliśmy razem
Kiedy doszliśmy do Centrum Roza zaczęła
-No więc najpierw zajmiemy się twoim strojem na RAN DE W .
-To NIE jest RANDKA!!(chyba)
-Dobra ty wiesz swoje, a my wiemy swoje-Alexy do mnie mrugnął
-To... najpierw bielizna czy ubrania?-spytała Roza. Zatkało mnie. Po prostu mnie zatkało.
-Ja..Ja...Jaka bie-bie-bielizna?!
-No bielizna nie wiesz co to jest?-zaśmiała się
-*pss* tu jest chłopak -wskazałam jak najmniej widocznie na chłopaka, a ten się zaśmiał
-Spoko idźcie same, a ja zaglądnę do kilku (raczej kilkunastu) sklepów.
-Oki doki-białowłosa chwyciła mnie za nadgarstek i skierowała do sklepu "Bella".
-Nie Roza błagam ja nie chce kupować bielizny...
-Nie marudź..pacz jaki ten komplet jest śliczny, a dodatek na przecenie-uśmiechnęła się pod nosem-Przymierz go i mnie zawołaj-Skierowała mnie do przymierzalni, a sama zaczęła oglądać inne komplety. Przymierzyłam go. No..muszę przyznać był naprawdę ładny. Czerwono-czarny z czerwoną kokardką na środku. I leżał jak ulał. No dobra faktycznie kupię go ubrałam się i wyszłam z przymierzalni.
-Roza!
-Jestem jestem. Pacz co znalazłam -podała mi takie same komplety tylko jeden fioletowy, a drugi niebieski.-Bierz jeszcze te -i wepchnęła mnie do przymierzalni
One również prezentowały się doskonale. No ciocia zostawiła mi 1200zł. Mogę sobię na nie pozwolić.
-Okej kupuje je wszystkie-uśmiechnęłam się
-No to super-pociągnęła mnie do kasy.
-Poproszę 150zł
-Proszę-posłałam jej uśmiech.
Wyszłyśmy z sklepu.
-Teraz tylko znaleść Alexego..
-Oj to będzie trudne-zaśmialiśmy się
Siadłyśmy na ławce i zadzwoniłyśmy do niego. Umówiliśmy się pod sklepem "Niebieska Tina".
-Zakupy się udały?-spytał nas
-Jasne. A twoje?-odparłam
-Takk-widać było. W prawej ręce trzymał 4 torby a w drugiej 3.
-Łał Alexy ile ty na to wszystko wydałeś?
-A tam tylko 8 stówek (tylko?)
-Dobra ruszamy?-spytała Roza
-Jasne
Byliśmy w około 9 sklepach i dalej nic. Kiedy weszliśmy do 10 spojrzałam na zegarek 16:30. Mam jeszcze 2 i pół godziny, a muszę jeszcze zjeść obiad i się przebrać.
-Jeśli mamy iść jeszcze do kafejki to lepiej się pospieszcie. Mam jeszcze 2 godziny i to z dojściem!
-Dobra, dobra!-odparli razem
Wybrali dla mnie dwa stroje. Jak to ujęli: Na zapas.
W tym pierwszym miałam iść na "randkę", a w drugim jutro do szkoły. Kiedy zapłaciłam (a zapłaciłam 275zł!!) ruszyliśmy do kafejki.
R:No to opowiadaj..
J:Ale o czym?
A:Ale jak :"ale o czym?"
J:No bo nie rozumiem
R:Może zacznij od randki z Natanielem..
J:To nie była RANDKA! Po prostu poszłam z Natnielem do centrum. Pokazał mi okolicę. Chwile pogadaliśmy... i tyle. Kiedy mnie odprowadził zapytał się czy mógłby przenocować u mnie, bo Amber zaprosiła koleżanki do domu, a w tym Melanie i dobrze wiemy jaka ona jest, więc pozwoliłam mu.
A:Ale wydarzyło się coś między wami?
J:Nic szczególnego..Tylko jedynie przytulaliśmy się.. ale to jak przyjaciele..
R:No dobra... może teraz opowiesz co miało znaczyć to, że CAŁOWAŁAŚ się z Kastielem? I nie wpieraj mi, że nic.
A:CO?!
J:Ale to nie było tak... bo gadałam z nim o Natanielu i on nagle przycisnął mnie do ściany i pocałował tylko RAZ. To nic wielkiego..
A:Nic wielkiego?! Nic wielkiego?!
R:Haha! Jula całowała się z Kastielem! Jula całowała się z Kastielem!
J:Roza cicho! To nic nie znaczy!
A:A teraz powiedz mi co z Lyśkiem? Hmmm?
J:A co ma być?
A:No co z nim robiłaś przez te 45min sam na sam w sali? Hmm??? I nie mów mi, że nic!
J:No gadaliśmy i... i... on zaczął mówić, że jestem dla niego ważna i... i mnie pocałował..-spaliłam buraka
R&A:Co?!!
R:Ty i Lyśek?! Najpierw Kas teraz Lyś... Wow...
A:Dziewczyno, ale masz branie!
R:Ah i jest jeszcze Armin...
A:Właśnie... z tego co wiem to on też cię bardzo lubi...
R:A i na dodatek jeszcze Kentin
J:O nie! Kentin to tylko i wyłącznie przyjaciel!
R:Oj no dobra, ale powiedz którego lubisz tak "bardziej?"
A:No który ci się podoba?
J:Widzicie... sama nie wiem... nie rozumiem nic z tego... Mam straszny mętlik w głowie...
Kurczę! Musze się zbierać! Do jutra! Dziękuję za wszystko!
A:Zadzwoń po RANDCE!
R:Tylko nie zapomnij! I załóż nową bieliznę przed RANDKĄ i jutro do szkoły też!
Chwyciłam za torby i pobiegłam w stronę domu. Była godzina 18:20. Mam 40 min do randki! Muszę się pospieszyć! Kiedy wpadłam do domu pierwsze co zrobiłam to nastawiłam piekarnik i wyjęłam z zamrażarki mrożoną pizzę, Spakowałam się na jutro, przebrałam się w nowe ciuchy i poprawiłam makijaż. Zeszłam do kuchni włożyłam pizzę i czekałam. Kiedy była już gotowa wystawiłam na blat by wystygła. Była godzina 18:45. Mam 15 min. Kiedy zjadłam i umyłam zęby była godzina 18:55. Usiadłam na kanapie i czekałam na chłopaka którego obecność działa na mnie w sposób jakby to ująć? MAGICZNY....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo was proszę jeśli czytacie mojego bloga to zostawcie komentarz. Chętnie przeczytam te pozytywne jak i negatywne. Komentarze naprawdę dają chęć do dalszego pisania, bo wiecie, że jednak ktoś to czyta, więc proszę was zostawiajcie ślad po sobie. Serdecznie Pozdrawiam i Zapraszam do śledzenia dalszych losów bohaterki :*
A wszystko zaczyna się od marzeń...
sobota, 29 sierpnia 2015
Rozdział 4 Noc z blondynem
Gdy on chwycił mnie za nadgartek.-Zaczekaj...
-Hmm coś się stało?
-Wiesz chciałem się Ciebie o coś spytać..
-Pytaj-uśmiechnęłam się
-Czy... Czy... mógłbym dzisiaj u ciebie przenocować? -spalił buraka-Bo wiesz u mnie dzisiaj będzie "Piżama Party" Amber. Nie ma rodziców i postanowiła sprosić sobie koleżanki do domu, a w tym Melanie. A jak dobrze wiesz ona no... coś do mnie czuje, a dla mnie jest tylko przyjaciółką i...-przerwałam mu. -Nie tłumacz się. Oczywiście, że możesz.
-Dziękuję-szepnął -Pójdę po ciuchy i po coś do żarcia będę za jakąś godzinkę
-Jasne -I poszedł.
Otworzyłam drzwi, rzuciłam plecak na łóżko i skierowałam się do kuchni. Na lodówce wisiała karteczka od cioci. Wynikało z niej iż spędzę 6 samotnych dni. Moja chrzestna musiała jechać w delegację. Tylko nie wiem po co zostawiła mi tyle pieniędzy. W małej torebce leżącej na parapecie chowało się 1200zł, a w nim jeszcze jedna malutka karteczka: Zrobiłam zakupy. Lodówka jest pełna więc nie musisz kupować jedzenia do mojego przyjazdu. Te pieniądze masz na małe zakupy i przyjemności. Całuję Ciocia Lidzia. Pomyślałam, że skoro została mi godzinka to zrobię kolację. Kurczak Curry. Byłam w tym specjalistką. Mój tata nauczył mnie go przyrządzać gdy miałam 12 lat. Od tej pory jest to moje danie popisowe. Nastawiłam piekarnik i pobiegłam na górę. Przebrałam się w to:
Po czym udałam się przygotować pokój mojemu gościowi. Przebrałam czystą pościel i wywietrzyłam pomieszczenie. Zeszłam do kuchni i włożyłam kurczaka. Zostało mi ok 15 min. Glebłam na sofę i włączyłam telewizor. Niestety nie dane mi było odpoczywać. Telefon zaczął wibrować, a na wyświetlaczu pojawił się wielki napis "ROZA".
-Halo?
-Oszszsz TYYY!!!! Jak mogłaś mi nie powiedzieć że idziesz na randkę?!!!! No jak?!!!! Poszłybyśmy na zakupy wcześniej!!!! Masz mi się spowiadać w tej chwili jak było!!!
-Jezu Roza spokojnie to nie była RANDKA. Nat to mój przyjaciel
-Jasne jasne bo Ci uwierzę
-Naprawdę
-Dobra dobra ja tam wiem swoje. Jak było?
-Fajnie. Nat pokazał mi okolice. Potem poszliśmy do centrum. Pochodziliśmy po sklepach, a potem do kafejki. Pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Na koniec Nat mnie odprowadził do domu i tyle.-nie chciałam jej mówić, że u mnie zostaje bo nie dała by mi żyć.
-Uuuu miłość wisi w powietrzu -nie widziałam jej miny, ale byłam święcie przekonana, że się wyszczerzyła
-Nie prawda!
-YHMM jasne jasne
-Roza!
-No co?
-No nic
Nagle usłyszałam pukanie. To Nat!
-Roza muszę kończyć do jutra-rozłączyłam się.-Proszę!
-To ja! mam zakupy. Dzień Dobry!
-Haha nie ma nikogo w domu. Siedzę sama do niedzieli
-Wow pusta chata. Fajnie masz
-Taa...
-Co tak pachnie?
-Aa to kurczak... O kurka Zapomniałam!!!-podbiegłam do piekarnika. Uff idealnie. Wyjęłam go i położyłam na tace. Rozłożyłam talerze na stole i zaprosiłam chłopaka do kolacji.
-No postarałaś się i to nieźle. To jest pyszne!
-Haha dziękuję-Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy doszła godzina 22:00.
Pozmywałam, a w tym czasie blondyn się rozpakował. Zszedł do salonu i siadł na sofie. Zaraz do niego dołączyłam. Chwilę dyskutowaliśmy co będziemy oglądać i stanęło na tym iż obejrzymy film pt:"Obecność". Bałam się to prawda, ale obecność blondyna działała na mnie kojąco. W środku filmu zaczęłam się naprawdę bać. Jednak Nat wziął mnie na kolana i mocno do siebie przytulił. Strach wyparował w kilka sekund. Kiedy film się skończył pozbieraliśmy porozrzucany popcorn i ruszyliśmy na górę. Najpierw ja poszłam się myć. Nie fart chciał, żebym zapomniała ubrań z pokoju. Szczelnie owinęłam się ręcznikiem i chciałam jak nindża przemnknąć do mojego pokoju. Kiedy niezgrabnie kucnęłam przy rogu drzwi od łazienki i sprawdziłam czy jest "czysto" i mogę biec, górą była moja głupota. Nie zauważyłam kiedy Nataniel wszedł na górę i na de mną stanął. A ja w tym czasie rozglądałam się jak idiotka w dziwnej pozie.
-Emm Julka.. co.. co ty robisz?-spytał powstrzymując się od śmiechu. No w końcu nie codziennie widzi się dziewczynę w samym ręczniku i turbanie na głowie kucającą przy drzwiach i rozglądającą się na wszelkie strony. Moja misja nie wypaliła...
-Eee nic nic- Wstałam jak oparzona. I dopiero teraz zauważyłam jaka jestem czerwona-A teraz przepraszam, ale idę się ubrać-próbowałam uratować resztki mojej godności..
-Haha okej.
-Łazienkę masz wolną!-krzyknęłam zamykając pokój
-Jasne!
Przebrałam się w piżamę i spakowałam się na jutro do szkoły. Siadłam na łóżku i popatrzyłam na zegarek. Była godzina 24:56. No to nie wyśpimy się za bardzo. Mamy na 10:00 do szkoły. Kiedy Nat wyszedł z łazienki pożegnałam się z nim i poszłam spać. Śniło mi się, że idę przez ciemny las. Idę i idę. Idę w kierunku światła. Nagle zapadam się pod ziemię to coś mnie zrzera. Pojawiam się na zamku. Idzie do mnie jakiś facet. Na jego pedalskiej twarzy pojawia się uśmiech. On się do mnie zbliża. Nie!!!
-Jula! Jula! Obudź się! Haloo!!
-Nat! Nataniel! -przytuliłam go
-Co Ci się śniło? Krzyczałaś przez sen
-Nic to po prostu koszmar..-na zegarku widniała godzina 2:35
-Dobrze, ale wszystko w porządku?
-Tak jasne-puściłam go
-Wołaj jak coś-uśmiechnął się.
-Nat?
-Tak?
-Możesz tu ze mną zostać?-szepnęłam
-Oczywiście-Położył się obok i mnie przytulił.Dzięki jego obecności czułam się bezpiecznie. Dla mnie ta chwila mogła trwać wiecznie. Rano obudził mnie budzik. 8:45. Zauważyłam, że nie ma blondyna. A przecież kiedy się przebudziłam w nocy ok 6:30 był, spał obok mnie. Ubrałam się.
I zeszłam do salonu, zaglądając też do pokoju Nataniela. Tam go też nie było. Jednak kiedy weszłam do kuchni poczułam cudowny zapach.
-Dzień dobry księżniczko jak się spało?-kiedy wypowiedział te słowa poczułam mrowienie w brzuchu.
-Haha dobrze. Wyspałam się. A co tak cudownie pachnie?
-Jajecznica. Właśnie gotowa.-Nalałam nam soku i nakryłam do stołu. Kiedy zjedliśmy była godzina 9:10. Postanowiłam się wymalować i umyć zęby. Nataniel zrobił tylko tą drugą rzecz. Kiedy skończyliśmy była godzina 9:25. Chwyciłam torbę i razem z Natanielem wyszliśmy do szkoły. Weszliśmy na dziedziniec i czułam, że każdy nam się przygląda. Kiedy siedliśmy na ławce podeszła do nas Melania z dziwnym wyrazem twarzy.
-Nataniel czemu nie było Cię wczoraj w domu? Gdzie byłeś?-zaatakowała go pytaniami
-Melanio wybacz, ale ja nie muszę ci się tłumaczyć
-Nataniel odkąd pojawiła się ta ta dziewucha nasza przyjaźń się rozwala! To wszystko jej wina!-W jej oczach widać było nienawiść
-Nie to nie jest wina Julki Melanio tylko twoja. Ostatnio jesteś nieznośna, a teraz proszę cię odejdź
Ta tylko prychnęła i pobiegła do szkoły. Przez bramę właśnie wszedł czerwonowłosy chłopak.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ CZYTASZ? ZOSTAW KOMENTARZ! ;)
-Hmm coś się stało?
-Wiesz chciałem się Ciebie o coś spytać..
-Pytaj-uśmiechnęłam się
-Czy... Czy... mógłbym dzisiaj u ciebie przenocować? -spalił buraka-Bo wiesz u mnie dzisiaj będzie "Piżama Party" Amber. Nie ma rodziców i postanowiła sprosić sobie koleżanki do domu, a w tym Melanie. A jak dobrze wiesz ona no... coś do mnie czuje, a dla mnie jest tylko przyjaciółką i...-przerwałam mu. -Nie tłumacz się. Oczywiście, że możesz.
-Dziękuję-szepnął -Pójdę po ciuchy i po coś do żarcia będę za jakąś godzinkę
-Jasne -I poszedł.
Otworzyłam drzwi, rzuciłam plecak na łóżko i skierowałam się do kuchni. Na lodówce wisiała karteczka od cioci. Wynikało z niej iż spędzę 6 samotnych dni. Moja chrzestna musiała jechać w delegację. Tylko nie wiem po co zostawiła mi tyle pieniędzy. W małej torebce leżącej na parapecie chowało się 1200zł, a w nim jeszcze jedna malutka karteczka: Zrobiłam zakupy. Lodówka jest pełna więc nie musisz kupować jedzenia do mojego przyjazdu. Te pieniądze masz na małe zakupy i przyjemności. Całuję Ciocia Lidzia. Pomyślałam, że skoro została mi godzinka to zrobię kolację. Kurczak Curry. Byłam w tym specjalistką. Mój tata nauczył mnie go przyrządzać gdy miałam 12 lat. Od tej pory jest to moje danie popisowe. Nastawiłam piekarnik i pobiegłam na górę. Przebrałam się w to:
Po czym udałam się przygotować pokój mojemu gościowi. Przebrałam czystą pościel i wywietrzyłam pomieszczenie. Zeszłam do kuchni i włożyłam kurczaka. Zostało mi ok 15 min. Glebłam na sofę i włączyłam telewizor. Niestety nie dane mi było odpoczywać. Telefon zaczął wibrować, a na wyświetlaczu pojawił się wielki napis "ROZA".
-Halo?
-Oszszsz TYYY!!!! Jak mogłaś mi nie powiedzieć że idziesz na randkę?!!!! No jak?!!!! Poszłybyśmy na zakupy wcześniej!!!! Masz mi się spowiadać w tej chwili jak było!!!
-Jezu Roza spokojnie to nie była RANDKA. Nat to mój przyjaciel
-Jasne jasne bo Ci uwierzę
-Naprawdę
-Dobra dobra ja tam wiem swoje. Jak było?
-Fajnie. Nat pokazał mi okolice. Potem poszliśmy do centrum. Pochodziliśmy po sklepach, a potem do kafejki. Pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Na koniec Nat mnie odprowadził do domu i tyle.-nie chciałam jej mówić, że u mnie zostaje bo nie dała by mi żyć.
-Uuuu miłość wisi w powietrzu -nie widziałam jej miny, ale byłam święcie przekonana, że się wyszczerzyła
-Nie prawda!
-YHMM jasne jasne
-Roza!
-No co?
-No nic
Nagle usłyszałam pukanie. To Nat!
-Roza muszę kończyć do jutra-rozłączyłam się.-Proszę!
-To ja! mam zakupy. Dzień Dobry!
-Haha nie ma nikogo w domu. Siedzę sama do niedzieli
-Wow pusta chata. Fajnie masz
-Taa...
-Co tak pachnie?
-Aa to kurczak... O kurka Zapomniałam!!!-podbiegłam do piekarnika. Uff idealnie. Wyjęłam go i położyłam na tace. Rozłożyłam talerze na stole i zaprosiłam chłopaka do kolacji.
-No postarałaś się i to nieźle. To jest pyszne!
-Haha dziękuję-Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy doszła godzina 22:00.
Pozmywałam, a w tym czasie blondyn się rozpakował. Zszedł do salonu i siadł na sofie. Zaraz do niego dołączyłam. Chwilę dyskutowaliśmy co będziemy oglądać i stanęło na tym iż obejrzymy film pt:"Obecność". Bałam się to prawda, ale obecność blondyna działała na mnie kojąco. W środku filmu zaczęłam się naprawdę bać. Jednak Nat wziął mnie na kolana i mocno do siebie przytulił. Strach wyparował w kilka sekund. Kiedy film się skończył pozbieraliśmy porozrzucany popcorn i ruszyliśmy na górę. Najpierw ja poszłam się myć. Nie fart chciał, żebym zapomniała ubrań z pokoju. Szczelnie owinęłam się ręcznikiem i chciałam jak nindża przemnknąć do mojego pokoju. Kiedy niezgrabnie kucnęłam przy rogu drzwi od łazienki i sprawdziłam czy jest "czysto" i mogę biec, górą była moja głupota. Nie zauważyłam kiedy Nataniel wszedł na górę i na de mną stanął. A ja w tym czasie rozglądałam się jak idiotka w dziwnej pozie.
-Emm Julka.. co.. co ty robisz?-spytał powstrzymując się od śmiechu. No w końcu nie codziennie widzi się dziewczynę w samym ręczniku i turbanie na głowie kucającą przy drzwiach i rozglądającą się na wszelkie strony. Moja misja nie wypaliła...
-Eee nic nic- Wstałam jak oparzona. I dopiero teraz zauważyłam jaka jestem czerwona-A teraz przepraszam, ale idę się ubrać-próbowałam uratować resztki mojej godności..
-Haha okej.
-Łazienkę masz wolną!-krzyknęłam zamykając pokój
-Jasne!
Przebrałam się w piżamę i spakowałam się na jutro do szkoły. Siadłam na łóżku i popatrzyłam na zegarek. Była godzina 24:56. No to nie wyśpimy się za bardzo. Mamy na 10:00 do szkoły. Kiedy Nat wyszedł z łazienki pożegnałam się z nim i poszłam spać. Śniło mi się, że idę przez ciemny las. Idę i idę. Idę w kierunku światła. Nagle zapadam się pod ziemię to coś mnie zrzera. Pojawiam się na zamku. Idzie do mnie jakiś facet. Na jego pedalskiej twarzy pojawia się uśmiech. On się do mnie zbliża. Nie!!!
-Jula! Jula! Obudź się! Haloo!!
-Nat! Nataniel! -przytuliłam go
-Co Ci się śniło? Krzyczałaś przez sen
-Nic to po prostu koszmar..-na zegarku widniała godzina 2:35
-Dobrze, ale wszystko w porządku?
-Tak jasne-puściłam go
-Wołaj jak coś-uśmiechnął się.
-Nat?
-Tak?
-Możesz tu ze mną zostać?-szepnęłam
-Oczywiście-Położył się obok i mnie przytulił.Dzięki jego obecności czułam się bezpiecznie. Dla mnie ta chwila mogła trwać wiecznie. Rano obudził mnie budzik. 8:45. Zauważyłam, że nie ma blondyna. A przecież kiedy się przebudziłam w nocy ok 6:30 był, spał obok mnie. Ubrałam się.
I zeszłam do salonu, zaglądając też do pokoju Nataniela. Tam go też nie było. Jednak kiedy weszłam do kuchni poczułam cudowny zapach.
-Dzień dobry księżniczko jak się spało?-kiedy wypowiedział te słowa poczułam mrowienie w brzuchu.
-Haha dobrze. Wyspałam się. A co tak cudownie pachnie?
-Jajecznica. Właśnie gotowa.-Nalałam nam soku i nakryłam do stołu. Kiedy zjedliśmy była godzina 9:10. Postanowiłam się wymalować i umyć zęby. Nataniel zrobił tylko tą drugą rzecz. Kiedy skończyliśmy była godzina 9:25. Chwyciłam torbę i razem z Natanielem wyszliśmy do szkoły. Weszliśmy na dziedziniec i czułam, że każdy nam się przygląda. Kiedy siedliśmy na ławce podeszła do nas Melania z dziwnym wyrazem twarzy.
-Nataniel czemu nie było Cię wczoraj w domu? Gdzie byłeś?-zaatakowała go pytaniami
-Melanio wybacz, ale ja nie muszę ci się tłumaczyć
-Nataniel odkąd pojawiła się ta ta dziewucha nasza przyjaźń się rozwala! To wszystko jej wina!-W jej oczach widać było nienawiść
-Nie to nie jest wina Julki Melanio tylko twoja. Ostatnio jesteś nieznośna, a teraz proszę cię odejdź
Ta tylko prychnęła i pobiegła do szkoły. Przez bramę właśnie wszedł czerwonowłosy chłopak.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ CZYTASZ? ZOSTAW KOMENTARZ! ;)
piątek, 28 sierpnia 2015
3 Rozdział Zapoznanie.
-Co, co się stało?-zapytał blondyn
-Bo bo... bo ja się boje..-zawstydziłam się
-Ale czego?
-No sama nie wiem, ale czuje strach..
-Spokojne, jeśli chcesz wejdziemy tam razem-chwycił mnie za rękę i uśmiechnął się zachęcająco
-Dziękuje Nataniel - szepnęłam. Nabrałam powietrza do płuc i wydychając otworzyłam drzwi.Weszłam wraz z chłopakiem do sali. Wszystkie oczy skierowane były na nas. Kiedy zorientowałam się, że dalej trzymamy się za ręce puściłam jego rękę i spaliłam buraka. Armin który siedział z Irys posłał chłopakowi groźne spojrzenie. Nie rozumiałam za bardzo czemu, ale ok... Nataniel usiadł do ławki, a nauczycielka zaczęła.
-Oto nowa uczennica naszej szkoły. Mam nadzieje, że przyjmiecie ją ciepło.-czułam na sobie zaciekawione spojrzenia. Nie cierpię tego.
-Mam na imię Julka-powiedziałam i usiadłam cicho w ostatniej ławce. Wyjęłam książki i podparłam głowę udając, że słucham nauczycielki. Dopiero teraz zauważyłam, iż białowłosy chłopak patrzy w moją stronę. Odwróciłam się do niego, a ten zażenowany spuścił wzrok. Zdziwiłam się na jego widok. Był ubrany w ciuchy w stylu wiktoriańskim. Jego oczy były dwukolorowe. Jedno oko miał koloru zielonego, a drugie koloru żółtego. Był również bardzo przystojny. Wydał mi się taki...tajemniczy. Chętnie poznam go bliżej. Wtem zadzwonił dzwonek. Nie wiedziałam, że tyle czasu minęło! Kiedy wstał z ławki zauważyłam, że z jego kieszeni wypadł mały notesik. Tak się spieszył, że nie zdążyłam go zawołać. Podniosłam go i skierowałam się w stronę wyjścia, jednak przeszkodził mi w tym czerwonowłosy chłopak z wygórowanym ego.
-Hej płaska desko, gdzie się tak spieszysz -walnął a na jego buzię wkradł się buntowniczy uśmiech.
-Zawsze jesteś taki miły? -posłałam mu złośliwy uśmieszek
-Szczególnie dla nowych. Jestem Kastiel
-Jula. Miło mi
-Widzę, że już poznałaś naszego kochanego gospodarza, co?
-Jest z nim jakiś problem?
-W życiu nie poznałem sztywniejszego typa od niego-prychnął
-Ah tak?-założyłam ręce na piersiach
-Ah tak? -przedrzeźnił mnie
-Hej!
-Hej!
-Przestań!
-Przestań!
Wystawiłam mu język i wyszłam. Co za idiota. Pfff.. co on sobie wyobraża. No dobra...Fajny jest. Gdy o nim myślę to od razu się uśmiecham. Też jest przystojny i to bardzo. No co za szkoła. Ile jest tu takich przystojniaków? Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam jak na kogoś wpadłam.
-Hej! Uważaj może co?! Jesteś nowa i już się panoszysz? Nie myśl sobie, że nie widziałam jak gadałaś z Kastielem! Trzymaj się od niego z daleka! On jest MÓJ rozumiesz?! Od mojego brata też! Widziałam jak trzymaliście się za ręce! Myślisz, że możesz mieć wszystkich?! To się grubo mylisz!!
-Jezus pohamuj się ślicznotko!
-Jak ty się do mnie odzywasz?! Jesteś tu nowa i chyba nie wiesz jakie mam wpływy! Zaraz pójdę do brata i on sobie z tobą pogada!
-Amber! Odwal się od niej!-krzyknęła białowłosa dziewczyna
Nawet nie zauważyłam jak ktoś tu podszedł.
-Pff-i poszła sobie razem z jakimiś dwoma dziewczynami
-Dziękuję
-Spoko nie przejmuj się nią ona dla wszystkich jest taka. Jestem Rozalia.
-Miło mi. Juka. A ona mówiła o jakimś bratu?
-Tak. Nataniel i Amber to rodzeństwo.
-Naprawdę?!
-Tak-parsknęła śmiechem gdy zobaczyła moją minę
-Wow. Są jak piekło i niebo. Zupełnie do siebie nie podobni
-Racja. Teraz chodź. Przedstawię ci kogoś..-zaciągnęła mnie do ogrodu. Kiedy weszłyśmy tam zobaczyłam 2 dziewczyny.
-To jest Violetta- wskazała na dziewczynę z fioletowymi włosami. W ręce trzymała jakąś teczkę.
-A to Kim-pokazała na czarnowłosą dziewczynę, w krótkiej bluzce.
-Hej-powiedziały obie
-Hej-uśmiechnęłam się
Chwilę pogadałyśmy i poszłam szukać białowłosego.Zauważyłam go na końcu korytarza rozmawiającego z Kastielem. Nie wiedziałam, że są przyjaciółmi..Chyba mnie zauważyli bo się uśmiechnęli do mnie. Jednak i tym razem ktoś mi przerwał.
-Jula! Jula! Hej! Zaczekaj!-Momentalnie się uśmiechnęłam, bo wiem doskonale do kogo należał ten głos.
-Kentin!!-pobiegłam w jego stronę i rzuciłam mu się na szyję - Co ty tu robisz?
-Przepisałem się tu bo nie mogłem wytrzymać bez Ciebie
-Jeju nawet nie wiesz jak się ciesze!-Obdarzyłam go całusem w policzek.
Kentin to był mój najlepszy przyjaciel. Kochałam go jak brata. Znamy się od urodzenia. Nigdy się nie kłócimy, no chyba, że są to małe kłótnie. Ale godzimy się po kilku minutach. Ufam mu bezgranicznie. Sama nie wiem jak wytrzymałabym bez niego tutaj.
-Będziemy chodzić razem do klasy wiesz?
-Serio? Nawet nie wiesz jak się ciesze. A poznałeś się już z innymi?
-Tak obleciałem wszystkich- uśmiechnął się -A teraz wybacz bo muszę załatwić jeszcze parę spraw
-Jasne. Do zobaczenia! -kiedy poszedł zauważyłam, że Kastiel i białowłosy przyglądali się cały czas tej scenie. Trochę się zestresowałam, ale ruszyłam w ich stronę.
-Hej kiedy wychodziłeś z klasy nie zauważyłeś, że wypadł ci notatnik
-Bardzo dziękuję, nawet nie wiedziałem, że go zgubiłem-uśmiechnął się- Zaglądałaś może do niego?
-Nie no coś ty! To nie należy do mnie, więc nie-odesłałam uśmiech
-To dobrze, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Jestem Lysander
-Julka. Miło mi
-Haloo! Ja też tu jestem!-Kastiel nam przerwał. Wyglądał na zdenerwowanego.
Popatrzyliśmy oboje na niego zdziwieni, ale zaraz cała nasza trójka wybuchnęła śmiechem.
-Jula..mogę się ciebie o coś zapytać?-zapytał Lys
-Jasne pytaj
-Kim był ten chłopak?
-Który?
-Ten z którym się przytulałaś
-Aaa Kentin. Myślałam, że się znacie
-Tak znamy..tylko mi chodziło o to kim on jest dla ciebie-powiedział nieśmiało
-No to jest mój najlepszy przyjaciel
-Przyjaciel mówisz
-Co masz na myśli Kastiel
-Przyjaciele się tak nie zachowują
-Pff bo ty wiesz najlepiej
-No nie sądzę, że przyjaciele się całują..
-Chwila! To był buziak w policzek
-Skoro tak mówisz, to mnie też pocałuj!-wyszczerzył się
-W twoich snach!-uśmiechnęłam się złośliwie
-Pff...
Pogadaliśmy jeszcze chwile po czym cała nasza trójka ruszyła na lekcje.
Kiedy weszłam do sali zawołał mnie Armin.
-Hej Jula! Chodź do mnie mam wolne miejsce!
Ruszyłam nieśmiało w jego stronę i siadłam obok niego. Kiedy tylko zajęłam miejsce spiorunowały go 4 spojrzenia, a on posłał im szeroki uśmiech...Kurczę o co im chodzi?
Nie minęła chwila jak przylazła Irys.
-Sory ale to jest moje miejsce-fukneła
-Irys sorki, ale mogłaby siąść tu dzisiaj Jula?-spytał ją Armin z nie ukrywalną nadzieją. W oczach szatynki widać było chęć mordu.
-Ale Ar..
-Spoko Armin mogę siąść gdzieś indziej-przerwałam jej
-Nie Jula!-Ale wstałam i ruszyłam w stronę ostatniej ławki, a zadowolona z siebie dziewczyna zajęła miejsce obok Armina.
-Hej Jula! Choć obok mnie jest wolne!-zawołał mnie Nat
Ruszyłam uśmiechnięta w jego stronę, gdy nagle przejście zablokowała mi Melania.
-Nataniel, ale to jest moje miejsce
-Melanio siedziałem z tobą ostatnim razem, dzisiaj chciałbym siąść z Julą-powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Oh no dobrze-spojrzała na niego smutno
Odeszła prawie płacząc i zajęła miejsce z Kim.
Za nami siedziała Roza i Violetta. Pisałam z nimi karteczki przez całą lekcje. Rozmawiałam również z blondynem. Dowiedziałam się, że uwielbia koty i kryminały (tak jak ja! :D) . Ma alergie na pyłki.
Kiedy zadzwonił dzwonek ruszyłam szybkim krokiem w kierunku drzwi. Kiedy wyszłam zauważyłam chłopaka z niebieskimi włosami.(ŁAŁ) Jezu...szkoła wariatów...Niebieskie, białe, czerwone włosy....Co za ludzie... Nawet nie wiem kiedy znalazł się obok mnie.
-Hej! To ty jesteś ta nowa?
-Tak to ja. Jestem Jula.
-Alexy -uśmiechnął się
-Miło mi
-O widzę, że się poznaliście-podszedł do mnie Armin i mnie objął jak gdyby nigdy nic. Spodobało mi się to. Chyba zaczynam go lubić. I to bardzo.
-Hmmm.. widzę, że macie dobre stosunki-mrugnął do Armina. Ten go walnął w ramię-Ał! no co?
Zaczęłam się śmiać. Pogadaliśmy do końca przerwy. Zaprzyjaźniłam się z tą dwójką. Bardzo dobrze się dogadujemy. Łał. Mam coraz więcej przyjaciół. Na ostatniej lekcji siadłam z Alexym. Godzina minęła mi bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek, chciałam wyjść na korytarz, ale czerwonowłosy chłopak mnie zatrzymał.
-Hej Jula, może wybrałabyś się ze mną i moim kolegą na spacer?
-Hmm.. jakim kolegą?
-Zobaczysz- wyszczerzył się
-Bardzo chętnie, tylko kiedy? A jeżeli coś planujesz to ty płacisz za lekarza
-Spokojnie-zaśmiał się- Dzisiaj Ci pasuje?
-Wiesz... dzisiaj to..-I do klasy wpadł blondyn-Jula gotowa?
-Co?! Idziesz gdzieś z tym durnym gospodarzem?!-wściekł się
-Kastiel spokojnie! On chce mi tylko pokazać miasto! Bardzo chętnie pójdę z Tobą jutro
-A zapomnij..-machnął ręką-Spadam stąd
-Kastiel czekaj! -chwyciłam go za ramię i wyszłam z nim na korytarz-Czemu się tak wściekasz?
-Nie ważne-i poszedł
-No skoro skończył już to swoje przedstawienie to idziemy?-uśmiechnął się Nat
-No jasne-I poszliśmy.
Nataniel pokazał mi całą okolicę. Była naprawdę cudowna. Następnie ruszyliśmy do miasta. Pochodziliśmy trochę po sklepach, wygłupiając się. W końcu usiedliśmy w kafejce. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Miło spędziłam z nim czas. Nawet nie wiem kiedy minęły 3 godziny.
-Nat muszę już iść do domu
-Oh dobrze, odprowadzę Cię
-Dziękuje miło z Twojej strony-uśmiechnęłam się
Szliśmy rozmawiając o gazetce Peggy. Pisało w niej, że nauczyciele szykują dla nas jakąś niespodziankę, ale ,że to będzie podobno Bieg na orientację. Jeszcze chwilę dyskutowaliśmy i znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję Ci za to popołudnie, było naprawdę fajnie-powiedziałam uśmiechając się
-Mi też się bardzo podobało, musimy to za niedługo powtórzyć
-Z pewnością-już chciałam się obrócić i wejść do domu, gdy on....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie za bardzo mi się udał ten rozdział wybaczcie :c
-Bo bo... bo ja się boje..-zawstydziłam się
-Ale czego?
-No sama nie wiem, ale czuje strach..
-Spokojne, jeśli chcesz wejdziemy tam razem-chwycił mnie za rękę i uśmiechnął się zachęcająco
-Dziękuje Nataniel - szepnęłam. Nabrałam powietrza do płuc i wydychając otworzyłam drzwi.Weszłam wraz z chłopakiem do sali. Wszystkie oczy skierowane były na nas. Kiedy zorientowałam się, że dalej trzymamy się za ręce puściłam jego rękę i spaliłam buraka. Armin który siedział z Irys posłał chłopakowi groźne spojrzenie. Nie rozumiałam za bardzo czemu, ale ok... Nataniel usiadł do ławki, a nauczycielka zaczęła.
-Oto nowa uczennica naszej szkoły. Mam nadzieje, że przyjmiecie ją ciepło.-czułam na sobie zaciekawione spojrzenia. Nie cierpię tego.
-Mam na imię Julka-powiedziałam i usiadłam cicho w ostatniej ławce. Wyjęłam książki i podparłam głowę udając, że słucham nauczycielki. Dopiero teraz zauważyłam, iż białowłosy chłopak patrzy w moją stronę. Odwróciłam się do niego, a ten zażenowany spuścił wzrok. Zdziwiłam się na jego widok. Był ubrany w ciuchy w stylu wiktoriańskim. Jego oczy były dwukolorowe. Jedno oko miał koloru zielonego, a drugie koloru żółtego. Był również bardzo przystojny. Wydał mi się taki...tajemniczy. Chętnie poznam go bliżej. Wtem zadzwonił dzwonek. Nie wiedziałam, że tyle czasu minęło! Kiedy wstał z ławki zauważyłam, że z jego kieszeni wypadł mały notesik. Tak się spieszył, że nie zdążyłam go zawołać. Podniosłam go i skierowałam się w stronę wyjścia, jednak przeszkodził mi w tym czerwonowłosy chłopak z wygórowanym ego.
-Hej płaska desko, gdzie się tak spieszysz -walnął a na jego buzię wkradł się buntowniczy uśmiech.
-Zawsze jesteś taki miły? -posłałam mu złośliwy uśmieszek
-Szczególnie dla nowych. Jestem Kastiel
-Jula. Miło mi
-Widzę, że już poznałaś naszego kochanego gospodarza, co?
-Jest z nim jakiś problem?
-W życiu nie poznałem sztywniejszego typa od niego-prychnął
-Ah tak?-założyłam ręce na piersiach
-Ah tak? -przedrzeźnił mnie
-Hej!
-Hej!
-Przestań!
-Przestań!
Wystawiłam mu język i wyszłam. Co za idiota. Pfff.. co on sobie wyobraża. No dobra...Fajny jest. Gdy o nim myślę to od razu się uśmiecham. Też jest przystojny i to bardzo. No co za szkoła. Ile jest tu takich przystojniaków? Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam jak na kogoś wpadłam.
-Hej! Uważaj może co?! Jesteś nowa i już się panoszysz? Nie myśl sobie, że nie widziałam jak gadałaś z Kastielem! Trzymaj się od niego z daleka! On jest MÓJ rozumiesz?! Od mojego brata też! Widziałam jak trzymaliście się za ręce! Myślisz, że możesz mieć wszystkich?! To się grubo mylisz!!
-Jezus pohamuj się ślicznotko!
-Jak ty się do mnie odzywasz?! Jesteś tu nowa i chyba nie wiesz jakie mam wpływy! Zaraz pójdę do brata i on sobie z tobą pogada!
-Amber! Odwal się od niej!-krzyknęła białowłosa dziewczyna
Nawet nie zauważyłam jak ktoś tu podszedł.
-Pff-i poszła sobie razem z jakimiś dwoma dziewczynami
-Dziękuję
-Spoko nie przejmuj się nią ona dla wszystkich jest taka. Jestem Rozalia.
-Miło mi. Juka. A ona mówiła o jakimś bratu?
-Tak. Nataniel i Amber to rodzeństwo.
-Naprawdę?!
-Tak-parsknęła śmiechem gdy zobaczyła moją minę
-Wow. Są jak piekło i niebo. Zupełnie do siebie nie podobni
-Racja. Teraz chodź. Przedstawię ci kogoś..-zaciągnęła mnie do ogrodu. Kiedy weszłyśmy tam zobaczyłam 2 dziewczyny.
-To jest Violetta- wskazała na dziewczynę z fioletowymi włosami. W ręce trzymała jakąś teczkę.
-A to Kim-pokazała na czarnowłosą dziewczynę, w krótkiej bluzce.
-Hej-powiedziały obie
-Hej-uśmiechnęłam się
Chwilę pogadałyśmy i poszłam szukać białowłosego.Zauważyłam go na końcu korytarza rozmawiającego z Kastielem. Nie wiedziałam, że są przyjaciółmi..Chyba mnie zauważyli bo się uśmiechnęli do mnie. Jednak i tym razem ktoś mi przerwał.
-Jula! Jula! Hej! Zaczekaj!-Momentalnie się uśmiechnęłam, bo wiem doskonale do kogo należał ten głos.
-Kentin!!-pobiegłam w jego stronę i rzuciłam mu się na szyję - Co ty tu robisz?
-Przepisałem się tu bo nie mogłem wytrzymać bez Ciebie
-Jeju nawet nie wiesz jak się ciesze!-Obdarzyłam go całusem w policzek.
Kentin to był mój najlepszy przyjaciel. Kochałam go jak brata. Znamy się od urodzenia. Nigdy się nie kłócimy, no chyba, że są to małe kłótnie. Ale godzimy się po kilku minutach. Ufam mu bezgranicznie. Sama nie wiem jak wytrzymałabym bez niego tutaj.
-Będziemy chodzić razem do klasy wiesz?
-Serio? Nawet nie wiesz jak się ciesze. A poznałeś się już z innymi?
-Tak obleciałem wszystkich- uśmiechnął się -A teraz wybacz bo muszę załatwić jeszcze parę spraw
-Jasne. Do zobaczenia! -kiedy poszedł zauważyłam, że Kastiel i białowłosy przyglądali się cały czas tej scenie. Trochę się zestresowałam, ale ruszyłam w ich stronę.
-Hej kiedy wychodziłeś z klasy nie zauważyłeś, że wypadł ci notatnik
-Bardzo dziękuję, nawet nie wiedziałem, że go zgubiłem-uśmiechnął się- Zaglądałaś może do niego?
-Nie no coś ty! To nie należy do mnie, więc nie-odesłałam uśmiech
-To dobrze, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Jestem Lysander
-Julka. Miło mi
-Haloo! Ja też tu jestem!-Kastiel nam przerwał. Wyglądał na zdenerwowanego.
Popatrzyliśmy oboje na niego zdziwieni, ale zaraz cała nasza trójka wybuchnęła śmiechem.
-Jula..mogę się ciebie o coś zapytać?-zapytał Lys
-Jasne pytaj
-Kim był ten chłopak?
-Który?
-Ten z którym się przytulałaś
-Aaa Kentin. Myślałam, że się znacie
-Tak znamy..tylko mi chodziło o to kim on jest dla ciebie-powiedział nieśmiało
-No to jest mój najlepszy przyjaciel
-Przyjaciel mówisz
-Co masz na myśli Kastiel
-Przyjaciele się tak nie zachowują
-Pff bo ty wiesz najlepiej
-No nie sądzę, że przyjaciele się całują..
-Chwila! To był buziak w policzek
-Skoro tak mówisz, to mnie też pocałuj!-wyszczerzył się
-W twoich snach!-uśmiechnęłam się złośliwie
-Pff...
Pogadaliśmy jeszcze chwile po czym cała nasza trójka ruszyła na lekcje.
Kiedy weszłam do sali zawołał mnie Armin.
-Hej Jula! Chodź do mnie mam wolne miejsce!
Ruszyłam nieśmiało w jego stronę i siadłam obok niego. Kiedy tylko zajęłam miejsce spiorunowały go 4 spojrzenia, a on posłał im szeroki uśmiech...Kurczę o co im chodzi?
Nie minęła chwila jak przylazła Irys.
-Sory ale to jest moje miejsce-fukneła
-Irys sorki, ale mogłaby siąść tu dzisiaj Jula?-spytał ją Armin z nie ukrywalną nadzieją. W oczach szatynki widać było chęć mordu.
-Ale Ar..
-Spoko Armin mogę siąść gdzieś indziej-przerwałam jej
-Nie Jula!-Ale wstałam i ruszyłam w stronę ostatniej ławki, a zadowolona z siebie dziewczyna zajęła miejsce obok Armina.
-Hej Jula! Choć obok mnie jest wolne!-zawołał mnie Nat
Ruszyłam uśmiechnięta w jego stronę, gdy nagle przejście zablokowała mi Melania.
-Nataniel, ale to jest moje miejsce
-Melanio siedziałem z tobą ostatnim razem, dzisiaj chciałbym siąść z Julą-powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Oh no dobrze-spojrzała na niego smutno
Odeszła prawie płacząc i zajęła miejsce z Kim.
Za nami siedziała Roza i Violetta. Pisałam z nimi karteczki przez całą lekcje. Rozmawiałam również z blondynem. Dowiedziałam się, że uwielbia koty i kryminały (tak jak ja! :D) . Ma alergie na pyłki.
Kiedy zadzwonił dzwonek ruszyłam szybkim krokiem w kierunku drzwi. Kiedy wyszłam zauważyłam chłopaka z niebieskimi włosami.(ŁAŁ) Jezu...szkoła wariatów...Niebieskie, białe, czerwone włosy....Co za ludzie... Nawet nie wiem kiedy znalazł się obok mnie.
-Hej! To ty jesteś ta nowa?
-Tak to ja. Jestem Jula.
-Alexy -uśmiechnął się
-Miło mi
-O widzę, że się poznaliście-podszedł do mnie Armin i mnie objął jak gdyby nigdy nic. Spodobało mi się to. Chyba zaczynam go lubić. I to bardzo.
-Hmmm.. widzę, że macie dobre stosunki-mrugnął do Armina. Ten go walnął w ramię-Ał! no co?
Zaczęłam się śmiać. Pogadaliśmy do końca przerwy. Zaprzyjaźniłam się z tą dwójką. Bardzo dobrze się dogadujemy. Łał. Mam coraz więcej przyjaciół. Na ostatniej lekcji siadłam z Alexym. Godzina minęła mi bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek, chciałam wyjść na korytarz, ale czerwonowłosy chłopak mnie zatrzymał.
-Hej Jula, może wybrałabyś się ze mną i moim kolegą na spacer?
-Hmm.. jakim kolegą?
-Zobaczysz- wyszczerzył się
-Bardzo chętnie, tylko kiedy? A jeżeli coś planujesz to ty płacisz za lekarza
-Spokojnie-zaśmiał się- Dzisiaj Ci pasuje?
-Wiesz... dzisiaj to..-I do klasy wpadł blondyn-Jula gotowa?
-Co?! Idziesz gdzieś z tym durnym gospodarzem?!-wściekł się
-Kastiel spokojnie! On chce mi tylko pokazać miasto! Bardzo chętnie pójdę z Tobą jutro
-A zapomnij..-machnął ręką-Spadam stąd
-Kastiel czekaj! -chwyciłam go za ramię i wyszłam z nim na korytarz-Czemu się tak wściekasz?
-Nie ważne-i poszedł
-No skoro skończył już to swoje przedstawienie to idziemy?-uśmiechnął się Nat
-No jasne-I poszliśmy.
Nataniel pokazał mi całą okolicę. Była naprawdę cudowna. Następnie ruszyliśmy do miasta. Pochodziliśmy trochę po sklepach, wygłupiając się. W końcu usiedliśmy w kafejce. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Miło spędziłam z nim czas. Nawet nie wiem kiedy minęły 3 godziny.
-Nat muszę już iść do domu
-Oh dobrze, odprowadzę Cię
-Dziękuje miło z Twojej strony-uśmiechnęłam się
Szliśmy rozmawiając o gazetce Peggy. Pisało w niej, że nauczyciele szykują dla nas jakąś niespodziankę, ale ,że to będzie podobno Bieg na orientację. Jeszcze chwilę dyskutowaliśmy i znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję Ci za to popołudnie, było naprawdę fajnie-powiedziałam uśmiechając się
-Mi też się bardzo podobało, musimy to za niedługo powtórzyć
-Z pewnością-już chciałam się obrócić i wejść do domu, gdy on....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie za bardzo mi się udał ten rozdział wybaczcie :c
czwartek, 27 sierpnia 2015
2 Rozdział Nowa szkoła. Nowe życie.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce pierwsze co zobaczyłam to ciocię Lidzię która biegła w stronę taksówki. Otworzyła drzwi, zapłaciła taksówkarzowi i wyciągnęła bagaże. Ucałowała mnie na powitanie i ruszyłyśmy w stronę domu.
-Jak po podróży-zapytała uśmiechając się
-Dobrze większość drogi przespałam
-A jak tam nastrój? Cieszysz się na przeprowadzkę?
Zastanowiłam się i odparłam:
-Smutno mi że zostawiam rodzinę, ale z drugiej strony nowi znajomi ,a dodatkowo ta okolica jest piękna-rozglądnęłam się.
Po lewej stronie domu był wielki park. Płynęła tam mała rzeczka. Wszędzie roiło się od pięknych kwiatów i naprawdę zadbanych ławek. Ten widok był nieziemski. Po prawej stronie biegła droga prowadząca do miasta. Okolica była naprawdę niesamowita. Myślę że przezwyczaję się do tego miejsca.
Weszłyśmy do domu. Był całkiem duży. Drzwi wejściowe prowadziły do salonu. Na samym środku pomieszczenia stała duża bordowa kanapa. Przed nią wisiał na kremowej ścianie wielki telewizor. Obok kanapy stał nie wielki czarny stolik z czerwoną lampką. Ściany były ozdobione różnego rodzaju przedmiotami. po prawej stronie drzwi prowadziły do kuchni. Była ona bardzo nowoczesna. No w końcu dom należał do 23-latki (tak tyle lat miała moja ciocia). Drzwi obok prowadziły do małej łazienki w której znajdował się prysznic, toaleta i duże lusterko z umywalką. Ściany w łazience były koloru błękitnego. Jak niebo. Na przeciwko wejścia stały ogromne, szklane, przesuwane w lewo drzwi. Prowadziły one na taras na którym znajdował się średniej wielkości basen, trampolina oraz parę leżaków. Po lewej stronie salonu stały wielkie bordowe schody prowadzące na górną część domu. Na górze znajdowały pokoje. Pierwszy pokój należał do cioci. Obok jej pokoju znajdowała się duża łazienka. Na przeciwko łazienki znajdował się mój pokój. Byłam z niego bardzo zadowolona. Moja ciocia wie co dobre. Mój nowy pokój był koloru lawendy. Znajdowała się tam MOJA WŁASNA garderoba, duże łóżko, biurko, parę szafek, komoda i telewizor. Od razu mi się spodobał. Obok mojego pokoju znajdował się kolejny pokój. Był pusty. To jest chyba po prostu dodatkowe pomieszczenie. Kiedy skończyłam oglądać dom podziękowałam za wszystko cioci, pogadałam z nią trochę i ruszyłam na górę. Rozpakowałam swoje rzeczy i glebnełam na łóżko. Nigdy nie sądziłam że się przeprowadzę. Ale nie to mi przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie ma obok mnie brata...Już mi go brakuje...Obiecał, że mnie odwiedzi. Więc powinnam skończyć się użalać i pomyśleć raczej o nowej szkole..strasznie się denerwuje... już za 10 godzin wejdę do nowej szkoły..Ciekawe jak to będzie.. No nic jutro się okaże a teraz powinnam iść spać. Skoczyłam się umyć. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać rozmyślając jak to będzie.
Rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Spojrzałam na zegarek. Była 6:07. Do rozpoczęcia lekcji miałam jeszcze godzinę i pięćdziesiąt parę minut, a że mieszkam blisko szkoły wystarczy, że wyjdę 15 min wcześniej. Postanowiłam więc, że jeszcze chwilkę poleże. Przez ten czas zastanawiałam się, czy znajdę nowych przyjaciół... Czułam strach i fascynację...W końcu wstałam, wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam włosy, wymalowałam się (oczywiście lekko) i ubrałam czarne obcisłe getry i czerwoną przylegającą do ciała bluzkę i do tego czarne z czerwoną kokardką koturny. No w końcu trzeba zrobić dobre wrażenie pierwszego dnia. ŁAŁ! Zeszło mi godzinę! Chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do salonu.
-Cześć ciociu!
-Cześć kochanie, jak się spało?
-Dobrze
-Siadaj do stołu zrobiłam naleśniki
MMM...uwielbiam naleśniki, a zwłaszcza zrobione przez moją ciocię. Zjadłam szybko śniadanie i umyłam zęby.Kiedy wychodziłam z domu było dokładnie za piętnaście ósma. Stanęłam przed bramą wejściową i zobaczyłam wielki napis "Witacie w Szkole Słodki Amoris" .Weszłam na dziedziniec i zaczęłam się rozglądać...Po prawej stronie zobaczyłam wielkie drzwi, prowadzące do dużego pomieszczenia. Wydaje mi się, że to sala gimnastyczna. Po prawej stronie zauważyłam ogród. Był bardzo ładny. Widać, że o niego dbają. Znajdowała się tam dodatkowo szklarnia. Na dziedzińcu stało jeszcze kilka ławek. Siadłam na jednej i spojrzałam na telefon. Dochodziła godzina 8:00. Miałam jeszcze pięć minut, aby skończyć z papierami, więc szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
Wchodziłam po schodach, gdy nagle jakaś tempa blondyna popchnęła mnie, straciłam równowagę i glebnełabym dosyć mocno, gdyby nie pewien szatyn. Złapał mnie w ostatniej chwili. Zamiast wylądować na twardym chodniku to wylądowałam w jego ramionach. Nie zgrabnie wstałam i spaliłam buraka. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Był bardzo przystojny.
-Cześć...Dziękuję, że mnie złapałeś ,gdyby nie ty to..-paplałam zdenerwowana.
Nie wiedziałam czy to on na mnie tak działa czy po prostu się denerwuje, ale chyba to pierwsze.
-Spokojnie. Przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się- Jestem Armin-podał mi rękę.
-A ja Jula. Ta nowa.-odesłałam uśmiech.
-Ah tak? Więc może chciałabyś, żebym oprowadził Cię po szkole?
W sumie to...miałam iść zrobić z tymi papierami, ale mogę to zrobić na następnej przerwie...
-Chętnie, ale ty nie powinieneś iść na lekcje?
-Faktycznie-spojrzał na zegarek-ale i tak już nie zdążę..więc.. jak idziemy?
-Jasne
Chłopak objął mnie nie pewnie, ale kiedy zobaczył, że mi to nie przeszkadza ruszyliśmy. Swoją drogą nie przeszkadzało mi to. Wręcz odpowiadało. Miałam ochotę piszczeć z radości jak małe dziecko, ale zaraz się opanowałam. Julka! Ogar! On cię tylko objął! Obejrzeliśmy kolejno:sale gimnastyczną, szatnie, ogród, Sale A, Sale B, Sale chemiczną. Przez cały ten czas rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że uwielbia grać na PSP, frytki, a że nienawidzi warzyw i świeżego powietrza. Ma BRATA BLIŹNIAKA! Ale fajnie! W końcu doszliśmy do pokoju gospodarzy. To liceum było naprawdę wielkie!
-Musimy chwilkę poczekać na koniec lekcji. Jeszcze 10 min i powinien znaleść się tu główny gospodarz Nataniel
-Okej bardzo dziękuje, że mnie oprowadziłeś
-Spoko nie ma sprawy -uśmiechnął się- To co skoro mamy wolną chwilkę to może zagramy? Mam przy sobie konsole!-popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem
-Z tobą? Zawsze -uśmiechnęłam się
Posadził mnie między swoimi kolanami, chwycił za ręce i pokazał mi jak grać.
Dziesięć minut minęło bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek ludzie zaczęli wychodzić z klas, jednak my byliśmy tak zajęci grą, że nie zauważyliśmy kiedy podeszła do nas jakaś ruda laska i spiorunowała mnie wzrokiem.
-Cześć Armin -popatrzyła mu w oczy, a mnie zupełnie olała
-Cześć Irys, to Jula. Jest nowa.
-Ah tak? Cześć Irys-podała mi rękę. Myślę, że zrobiła to specjalnie po to bym wstała z kolan Armina. Nie dało się NIE zauważyć, że jest w nim zakochana.
-Miło mi. Jestem Jula- Tak naprawdę nie było mi wcale miło.Pff
Chwilę pogadaliśmy. Jeżeli można to tak nazwać. Irys kierowała jedynie pytania do Armina, a Armin do mnie. Nie polubiłam jej. Ona z resztą mnie raczej też. Ale za to zaprzyjaźniłam się z Arminem. Nasze rozmowy przerwała brunetka która weszła do pokoju gospodarzy i poprosiła mnie do środka. Zwana Melanią. Pożegnałam się z towarzystwem bardzo nie chętnie. Nie za bardzo chciałam zostawiać Irys i Armina samych. No trudno. Ale widać było, że Armin nie za bardzo pawa do niej sympatią. Weszłam do środka i pierwsze co ujrzałam to oczy. Tak. Cudowne oczy. Były one koloru miodu. Mogłabym się wpatrywać w nie godzinami. Zaraz Julka! Otrząśnij się! Kiedy powróciłam do normalności zauważyłam, że blondyn też mi się przygląda. W momencie zrobiłam się czerwona. Melania chyba także mnie nie polubiła, bo rówineż jak Irys spiorunowała mnie wzrokiem, a blondyna obdarzyła maślanymi oczkami. Kolejna zakochana Pff..
-Prze-przepraszam, czy zastałam głównego gospodarza?
-Tak to ja Nataniel, w czym mogę pomóc?-uśmiechnął się i popatrzył mi prosto w oczy. W momencie zrobiło mi się gorąco.Był mega przystojny. Poczuła na sobie jeszcze intensywniejsze spojrzenie brunetki. Ubrany był w białą koszulę z niebieskim krawatem, co dodawało mu uroku.
-Jestem nowa. Przyszłam załatwić formalności.-odesłałam mu uśmiech
-Ah no tak-chwycił moją teczkę i przejrzał papiery-Wygląda na to, że niczego nie brakuje, więc jesteś wolna. Tu masz kluczyki do swojej szafki numer..108-podał mi je i posłał szeroki uśmiech ukazując swoje białe żeby. (Ciekawe czy wybielał?)
-Dziękuję-Kiedy nasze dłonie się zetknęły po całym ciele przeszedł mnie przyjemny prąd.
-I ostatnie. Oto twój plan lekcji... O wychodzi na to, że będziemy razem w klasie-poszerzył uśmiech. I w tej chwili Melani wyrwało się głośne "Co?!". Ale od razu zakryła sobie usta i przeprosiła tłumacząc się, że drukarka się przycięła. Ale ja wiedziałam, że to nie przez drukarkę.
-Naprawdę? To super!- starałam się zachować spokój, ale w głębi duszy skakałam z radości jak małe dziecko.
-To co.. może mógłbym Cię oprowadzić po szkole?-Melania podskoczyła jak poparzona i posłała mi mordercze spojrzenie. Postanowiłam ją zignorować.
- To bardzo miłe, ale Armin mnie już oprowadził- uśmiechnęłam się smutno, bo chętnie spędziłabym trochę czasu z Natanielem
-Poznaliście się już?
-Tak uratował mnie przed złamaniem nogi-parskneliśmy śmiechem
-To szkoda-wyglądał na naprawdę zawiedzionego. I nagle pojawiły mu się iskierki w oczach-A może chciałabyś się spotkać po lekcjach? Obok szkoły jest fajna kafejka, pokazałbym ci miasto i okolice?
-Bardzo chętnie!- od razu rozpromieniałam
-To super!-Rozmowę przerwał nam dzwonek. Z oczu brunetki można było wywnioskować chęć mordu, ale miałam to gdzieś.
-Chemia!-krzyknęliśmy w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali A. Jednak stanęłam jak wryta przed salą...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czytasz? Zostaw komentarz! :)
Weszłyśmy do domu. Był całkiem duży. Drzwi wejściowe prowadziły do salonu. Na samym środku pomieszczenia stała duża bordowa kanapa. Przed nią wisiał na kremowej ścianie wielki telewizor. Obok kanapy stał nie wielki czarny stolik z czerwoną lampką. Ściany były ozdobione różnego rodzaju przedmiotami. po prawej stronie drzwi prowadziły do kuchni. Była ona bardzo nowoczesna. No w końcu dom należał do 23-latki (tak tyle lat miała moja ciocia). Drzwi obok prowadziły do małej łazienki w której znajdował się prysznic, toaleta i duże lusterko z umywalką. Ściany w łazience były koloru błękitnego. Jak niebo. Na przeciwko wejścia stały ogromne, szklane, przesuwane w lewo drzwi. Prowadziły one na taras na którym znajdował się średniej wielkości basen, trampolina oraz parę leżaków. Po lewej stronie salonu stały wielkie bordowe schody prowadzące na górną część domu. Na górze znajdowały pokoje. Pierwszy pokój należał do cioci. Obok jej pokoju znajdowała się duża łazienka. Na przeciwko łazienki znajdował się mój pokój. Byłam z niego bardzo zadowolona. Moja ciocia wie co dobre. Mój nowy pokój był koloru lawendy. Znajdowała się tam MOJA WŁASNA garderoba, duże łóżko, biurko, parę szafek, komoda i telewizor. Od razu mi się spodobał. Obok mojego pokoju znajdował się kolejny pokój. Był pusty. To jest chyba po prostu dodatkowe pomieszczenie. Kiedy skończyłam oglądać dom podziękowałam za wszystko cioci, pogadałam z nią trochę i ruszyłam na górę. Rozpakowałam swoje rzeczy i glebnełam na łóżko. Nigdy nie sądziłam że się przeprowadzę. Ale nie to mi przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie ma obok mnie brata...Już mi go brakuje...Obiecał, że mnie odwiedzi. Więc powinnam skończyć się użalać i pomyśleć raczej o nowej szkole..strasznie się denerwuje... już za 10 godzin wejdę do nowej szkoły..Ciekawe jak to będzie.. No nic jutro się okaże a teraz powinnam iść spać. Skoczyłam się umyć. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać rozmyślając jak to będzie.
Rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Spojrzałam na zegarek. Była 6:07. Do rozpoczęcia lekcji miałam jeszcze godzinę i pięćdziesiąt parę minut, a że mieszkam blisko szkoły wystarczy, że wyjdę 15 min wcześniej. Postanowiłam więc, że jeszcze chwilkę poleże. Przez ten czas zastanawiałam się, czy znajdę nowych przyjaciół... Czułam strach i fascynację...W końcu wstałam, wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam włosy, wymalowałam się (oczywiście lekko) i ubrałam czarne obcisłe getry i czerwoną przylegającą do ciała bluzkę i do tego czarne z czerwoną kokardką koturny. No w końcu trzeba zrobić dobre wrażenie pierwszego dnia. ŁAŁ! Zeszło mi godzinę! Chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do salonu.
-Cześć ciociu!
-Cześć kochanie, jak się spało?
-Dobrze
-Siadaj do stołu zrobiłam naleśniki
MMM...uwielbiam naleśniki, a zwłaszcza zrobione przez moją ciocię. Zjadłam szybko śniadanie i umyłam zęby.Kiedy wychodziłam z domu było dokładnie za piętnaście ósma. Stanęłam przed bramą wejściową i zobaczyłam wielki napis "Witacie w Szkole Słodki Amoris" .Weszłam na dziedziniec i zaczęłam się rozglądać...Po prawej stronie zobaczyłam wielkie drzwi, prowadzące do dużego pomieszczenia. Wydaje mi się, że to sala gimnastyczna. Po prawej stronie zauważyłam ogród. Był bardzo ładny. Widać, że o niego dbają. Znajdowała się tam dodatkowo szklarnia. Na dziedzińcu stało jeszcze kilka ławek. Siadłam na jednej i spojrzałam na telefon. Dochodziła godzina 8:00. Miałam jeszcze pięć minut, aby skończyć z papierami, więc szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
Wchodziłam po schodach, gdy nagle jakaś tempa blondyna popchnęła mnie, straciłam równowagę i glebnełabym dosyć mocno, gdyby nie pewien szatyn. Złapał mnie w ostatniej chwili. Zamiast wylądować na twardym chodniku to wylądowałam w jego ramionach. Nie zgrabnie wstałam i spaliłam buraka. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Był bardzo przystojny.
-Cześć...Dziękuję, że mnie złapałeś ,gdyby nie ty to..-paplałam zdenerwowana.
Nie wiedziałam czy to on na mnie tak działa czy po prostu się denerwuje, ale chyba to pierwsze.
-Spokojnie. Przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się- Jestem Armin-podał mi rękę.
-A ja Jula. Ta nowa.-odesłałam uśmiech.
-Ah tak? Więc może chciałabyś, żebym oprowadził Cię po szkole?
W sumie to...miałam iść zrobić z tymi papierami, ale mogę to zrobić na następnej przerwie...
-Chętnie, ale ty nie powinieneś iść na lekcje?
-Faktycznie-spojrzał na zegarek-ale i tak już nie zdążę..więc.. jak idziemy?
-Jasne
Chłopak objął mnie nie pewnie, ale kiedy zobaczył, że mi to nie przeszkadza ruszyliśmy. Swoją drogą nie przeszkadzało mi to. Wręcz odpowiadało. Miałam ochotę piszczeć z radości jak małe dziecko, ale zaraz się opanowałam. Julka! Ogar! On cię tylko objął! Obejrzeliśmy kolejno:sale gimnastyczną, szatnie, ogród, Sale A, Sale B, Sale chemiczną. Przez cały ten czas rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że uwielbia grać na PSP, frytki, a że nienawidzi warzyw i świeżego powietrza. Ma BRATA BLIŹNIAKA! Ale fajnie! W końcu doszliśmy do pokoju gospodarzy. To liceum było naprawdę wielkie!
-Musimy chwilkę poczekać na koniec lekcji. Jeszcze 10 min i powinien znaleść się tu główny gospodarz Nataniel
-Okej bardzo dziękuje, że mnie oprowadziłeś
-Spoko nie ma sprawy -uśmiechnął się- To co skoro mamy wolną chwilkę to może zagramy? Mam przy sobie konsole!-popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem
-Z tobą? Zawsze -uśmiechnęłam się
Posadził mnie między swoimi kolanami, chwycił za ręce i pokazał mi jak grać.
Dziesięć minut minęło bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek ludzie zaczęli wychodzić z klas, jednak my byliśmy tak zajęci grą, że nie zauważyliśmy kiedy podeszła do nas jakaś ruda laska i spiorunowała mnie wzrokiem.
-Cześć Armin -popatrzyła mu w oczy, a mnie zupełnie olała
-Cześć Irys, to Jula. Jest nowa.
-Ah tak? Cześć Irys-podała mi rękę. Myślę, że zrobiła to specjalnie po to bym wstała z kolan Armina. Nie dało się NIE zauważyć, że jest w nim zakochana.
-Miło mi. Jestem Jula- Tak naprawdę nie było mi wcale miło.Pff
Chwilę pogadaliśmy. Jeżeli można to tak nazwać. Irys kierowała jedynie pytania do Armina, a Armin do mnie. Nie polubiłam jej. Ona z resztą mnie raczej też. Ale za to zaprzyjaźniłam się z Arminem. Nasze rozmowy przerwała brunetka która weszła do pokoju gospodarzy i poprosiła mnie do środka. Zwana Melanią. Pożegnałam się z towarzystwem bardzo nie chętnie. Nie za bardzo chciałam zostawiać Irys i Armina samych. No trudno. Ale widać było, że Armin nie za bardzo pawa do niej sympatią. Weszłam do środka i pierwsze co ujrzałam to oczy. Tak. Cudowne oczy. Były one koloru miodu. Mogłabym się wpatrywać w nie godzinami. Zaraz Julka! Otrząśnij się! Kiedy powróciłam do normalności zauważyłam, że blondyn też mi się przygląda. W momencie zrobiłam się czerwona. Melania chyba także mnie nie polubiła, bo rówineż jak Irys spiorunowała mnie wzrokiem, a blondyna obdarzyła maślanymi oczkami. Kolejna zakochana Pff..
-Prze-przepraszam, czy zastałam głównego gospodarza?
-Tak to ja Nataniel, w czym mogę pomóc?-uśmiechnął się i popatrzył mi prosto w oczy. W momencie zrobiło mi się gorąco.Był mega przystojny. Poczuła na sobie jeszcze intensywniejsze spojrzenie brunetki. Ubrany był w białą koszulę z niebieskim krawatem, co dodawało mu uroku.
-Jestem nowa. Przyszłam załatwić formalności.-odesłałam mu uśmiech
-Ah no tak-chwycił moją teczkę i przejrzał papiery-Wygląda na to, że niczego nie brakuje, więc jesteś wolna. Tu masz kluczyki do swojej szafki numer..108-podał mi je i posłał szeroki uśmiech ukazując swoje białe żeby. (Ciekawe czy wybielał?)
-Dziękuję-Kiedy nasze dłonie się zetknęły po całym ciele przeszedł mnie przyjemny prąd.
-I ostatnie. Oto twój plan lekcji... O wychodzi na to, że będziemy razem w klasie-poszerzył uśmiech. I w tej chwili Melani wyrwało się głośne "Co?!". Ale od razu zakryła sobie usta i przeprosiła tłumacząc się, że drukarka się przycięła. Ale ja wiedziałam, że to nie przez drukarkę.
-Naprawdę? To super!- starałam się zachować spokój, ale w głębi duszy skakałam z radości jak małe dziecko.
-To co.. może mógłbym Cię oprowadzić po szkole?-Melania podskoczyła jak poparzona i posłała mi mordercze spojrzenie. Postanowiłam ją zignorować.
- To bardzo miłe, ale Armin mnie już oprowadził- uśmiechnęłam się smutno, bo chętnie spędziłabym trochę czasu z Natanielem
-Poznaliście się już?
-Tak uratował mnie przed złamaniem nogi-parskneliśmy śmiechem
-To szkoda-wyglądał na naprawdę zawiedzionego. I nagle pojawiły mu się iskierki w oczach-A może chciałabyś się spotkać po lekcjach? Obok szkoły jest fajna kafejka, pokazałbym ci miasto i okolice?
-Bardzo chętnie!- od razu rozpromieniałam
-To super!-Rozmowę przerwał nam dzwonek. Z oczu brunetki można było wywnioskować chęć mordu, ale miałam to gdzieś.
-Chemia!-krzyknęliśmy w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali A. Jednak stanęłam jak wryta przed salą...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czytasz? Zostaw komentarz! :)
środa, 26 sierpnia 2015
1 rozdział Pożegnanie.
Właśnie w tym momencie zamknęłam drzwi do mojego pokoju, po raz ostatni. Wzięłam torby do ręki i wywlokłam się z domu. Mojego domu... A może to nie jest już MÓJ dom? Nie. To zawsze ,ale to zawsze będzie MÓJ dom i MÓJ pokój. Na pewno tu wróce. Nie prędko ,ale wróce. Kiedy tylko przekroczyłam próg drzwi wejściowych poczułam łzy napływające mi do oczu. Nie chciałam wyjeżdzać...Tak strasznie nie chciałam wyjeżdzać. Jednak nie miałam wyboru. Musiałam tam jechać by rodzice swobodnie mogli pracować, a Max mógł spokojne dokończyć studia. Podeszłam do rodziców, uściskałam ich i skierowałam wzrok na brata.
-Do zobaczenia braciszku-szepnęłam przytulając go
-Do zobaczenia siostrzyczko
-Ale odwiedzisz mnie prawda?
-Oczywiście
Od zawsze się dobrze dogadywaliśmy. Mimo że było między nami 3 lata różnicy mówiliśmy sobie wszystko. Opiekował się mną. Był moim drugim ojcem-no w końcu starszy brat. Był moim największym oparciem. Ufałam mu i nigdy mnie nie zawiódł. Odkleił mnie od niego dopiero taksówkarz który zatrąbił oznajmiając ,że jest gotowy do podróży.
-Papa! Dzwoń kiedy chcesz!-krzyknęła mama
-Powodzenia w nowej szkole-dodał Max
A tata posłał mi tylko smutny uśmiech. Aż mnie w sercu ukuło.
Kiedy wsiadłam do taksówki uświadomiłam sobie co mnie czeka. Nowa szkoła nowi znajomi... Tak strasznie się denerwuje...Ale to dopiero jutro na razie o tym nie myśl Julka. Teraz tylko przede mną 3 godziny jazdy.
Założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam do krainy snu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba wam się? Wiem że jest trochę nudny ale to dopiero początek ;)
-Do zobaczenia braciszku-szepnęłam przytulając go
-Do zobaczenia siostrzyczko
-Ale odwiedzisz mnie prawda?
-Oczywiście
Od zawsze się dobrze dogadywaliśmy. Mimo że było między nami 3 lata różnicy mówiliśmy sobie wszystko. Opiekował się mną. Był moim drugim ojcem-no w końcu starszy brat. Był moim największym oparciem. Ufałam mu i nigdy mnie nie zawiódł. Odkleił mnie od niego dopiero taksówkarz który zatrąbił oznajmiając ,że jest gotowy do podróży.
-Papa! Dzwoń kiedy chcesz!-krzyknęła mama
-Powodzenia w nowej szkole-dodał Max
A tata posłał mi tylko smutny uśmiech. Aż mnie w sercu ukuło.
Kiedy wsiadłam do taksówki uświadomiłam sobie co mnie czeka. Nowa szkoła nowi znajomi... Tak strasznie się denerwuje...Ale to dopiero jutro na razie o tym nie myśl Julka. Teraz tylko przede mną 3 godziny jazdy.
Założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam do krainy snu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba wam się? Wiem że jest trochę nudny ale to dopiero początek ;)
Prolog
No więc...Może na początek się przedstawię. Mam na imię Julia. Nie Julita czy Julianna. Po prostu Julka. Przyjaciele mówią na mnie Jula. Tak wiem..tak jak ten sklep "Jula" ;)
Teraz może przejdziemy do wyglądu...Jestem dość wysoka. Mierze całe 167 cm. Moje oczy są duże koloru zielonego, chociaż inni twierdzą trochę inaczej ,bo że są niebiesko-zielone ,ale dla mnie są po prostu zielone. Usta. Tak usta. Lubie je we mnie najbardziej. Mają one kolor jasnej czerwieni i są pełne. Włosy sięgają mi do pasa i są koloru średniego blondu, dodatkowo w moje włosy wplątują się naturalne pasemka koloru jasnego nawet bardzo jasnego blondu. Jestem dość szczupła z niezbyt dużym biustem....Tak oto i mój kompleks.....17-letnia dziewczyna (tak tyle mam lat) ma miseczkę B. Ale to nie o tym.. Może przedstawię wam teraz moje zainteresowania? Bardzo lubię czytać książki. Kiedyś w młodych latach (ok 10-15 lat) należałam do harcerstwa ale z biegiem czasu nasza drużyna się rozpadła. Uwielbiam rock i rap. Tak jak się domyślacie spędzam bardzo dużo czasu na słuchaniu muzyki. Jestem w miarę spokojna (chyba), roztrzepana i NIESTETY cholernie wrażliwa i uczuciowa...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapraszam do wyrażania swojej opini w komentarzach. Jeszcze dziś pojawi się 1 roździał także jeżeli wam się spodobało to sprawdzajcie i czytajcie. :*
Teraz może przejdziemy do wyglądu...Jestem dość wysoka. Mierze całe 167 cm. Moje oczy są duże koloru zielonego, chociaż inni twierdzą trochę inaczej ,bo że są niebiesko-zielone ,ale dla mnie są po prostu zielone. Usta. Tak usta. Lubie je we mnie najbardziej. Mają one kolor jasnej czerwieni i są pełne. Włosy sięgają mi do pasa i są koloru średniego blondu, dodatkowo w moje włosy wplątują się naturalne pasemka koloru jasnego nawet bardzo jasnego blondu. Jestem dość szczupła z niezbyt dużym biustem....Tak oto i mój kompleks.....17-letnia dziewczyna (tak tyle mam lat) ma miseczkę B. Ale to nie o tym.. Może przedstawię wam teraz moje zainteresowania? Bardzo lubię czytać książki. Kiedyś w młodych latach (ok 10-15 lat) należałam do harcerstwa ale z biegiem czasu nasza drużyna się rozpadła. Uwielbiam rock i rap. Tak jak się domyślacie spędzam bardzo dużo czasu na słuchaniu muzyki. Jestem w miarę spokojna (chyba), roztrzepana i NIESTETY cholernie wrażliwa i uczuciowa...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapraszam do wyrażania swojej opini w komentarzach. Jeszcze dziś pojawi się 1 roździał także jeżeli wam się spodobało to sprawdzajcie i czytajcie. :*
Nowe opowiadanie ! :D
Cześć!
No więc...To mój pierwszy blog i pierwsze opowiadanie także proszę o wyrozumiałość. Opowiadanie będzie oparte na grze pt:"Słodki Flirt". Bardzo lubię tą grę więc...
Chętnie będę czytać komentarze te pozytywne jak i negatywne. Jeżeli czytacie to opowiadan
ie to zostawcie komentarz ponieważ to naprawdę motywuje. Nawet jak nie jesteś zalogowany to zostaw anonimowy komentarz! :) Roździały będę wstawiać tak często jak to możliwe.Do końca wakacji postaram się wstawiać codziennie albo kilka razy dziennie. Jednak jak zacznie się rok szkolny to na pewno będą rzadziej mniej więcej co 2-3 dni. Chyba że będę mieć chwilkę wolnego czasu to częściej. Bo wiecie jednak w gimnazjum to jest naprawdę dużo materiału dlatego obawiam się że poprostu nie dam rady dodawać postów codziennie.
Zapraszam do opowiadania i częstego odwiedzania. ;)
No więc...To mój pierwszy blog i pierwsze opowiadanie także proszę o wyrozumiałość. Opowiadanie będzie oparte na grze pt:"Słodki Flirt". Bardzo lubię tą grę więc...
Chętnie będę czytać komentarze te pozytywne jak i negatywne. Jeżeli czytacie to opowiadan
ie to zostawcie komentarz ponieważ to naprawdę motywuje. Nawet jak nie jesteś zalogowany to zostaw anonimowy komentarz! :) Roździały będę wstawiać tak często jak to możliwe.Do końca wakacji postaram się wstawiać codziennie albo kilka razy dziennie. Jednak jak zacznie się rok szkolny to na pewno będą rzadziej mniej więcej co 2-3 dni. Chyba że będę mieć chwilkę wolnego czasu to częściej. Bo wiecie jednak w gimnazjum to jest naprawdę dużo materiału dlatego obawiam się że poprostu nie dam rady dodawać postów codziennie.
Zapraszam do opowiadania i częstego odwiedzania. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






