Gdy on chwycił mnie za nadgartek.-Zaczekaj...
-Hmm coś się stało?
-Wiesz chciałem się Ciebie o coś spytać..
-Pytaj-uśmiechnęłam się
-Czy... Czy... mógłbym dzisiaj u ciebie przenocować? -spalił buraka-Bo wiesz u mnie dzisiaj będzie "Piżama Party" Amber. Nie ma rodziców i postanowiła sprosić sobie koleżanki do domu, a w tym Melanie. A jak dobrze wiesz ona no... coś do mnie czuje, a dla mnie jest tylko przyjaciółką i...-przerwałam mu. -Nie tłumacz się. Oczywiście, że możesz.
-Dziękuję-szepnął -Pójdę po ciuchy i po coś do żarcia będę za jakąś godzinkę
-Jasne -I poszedł.
Otworzyłam drzwi, rzuciłam plecak na łóżko i skierowałam się do kuchni. Na lodówce wisiała karteczka od cioci. Wynikało z niej iż spędzę 6 samotnych dni. Moja chrzestna musiała jechać w delegację. Tylko nie wiem po co zostawiła mi tyle pieniędzy. W małej torebce leżącej na parapecie chowało się 1200zł, a w nim jeszcze jedna malutka karteczka: Zrobiłam zakupy. Lodówka jest pełna więc nie musisz kupować jedzenia do mojego przyjazdu. Te pieniądze masz na małe zakupy i przyjemności. Całuję Ciocia Lidzia. Pomyślałam, że skoro została mi godzinka to zrobię kolację. Kurczak Curry. Byłam w tym specjalistką. Mój tata nauczył mnie go przyrządzać gdy miałam 12 lat. Od tej pory jest to moje danie popisowe. Nastawiłam piekarnik i pobiegłam na górę. Przebrałam się w to:
Po czym udałam się przygotować pokój mojemu gościowi. Przebrałam czystą pościel i wywietrzyłam pomieszczenie. Zeszłam do kuchni i włożyłam kurczaka. Zostało mi ok 15 min. Glebłam na sofę i włączyłam telewizor. Niestety nie dane mi było odpoczywać. Telefon zaczął wibrować, a na wyświetlaczu pojawił się wielki napis "ROZA".
-Halo?
-Oszszsz TYYY!!!! Jak mogłaś mi nie powiedzieć że idziesz na randkę?!!!! No jak?!!!! Poszłybyśmy na zakupy wcześniej!!!! Masz mi się spowiadać w tej chwili jak było!!!
-Jezu Roza spokojnie to nie była RANDKA. Nat to mój przyjaciel
-Jasne jasne bo Ci uwierzę
-Naprawdę
-Dobra dobra ja tam wiem swoje. Jak było?
-Fajnie. Nat pokazał mi okolice. Potem poszliśmy do centrum. Pochodziliśmy po sklepach, a potem do kafejki. Pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Na koniec Nat mnie odprowadził do domu i tyle.-nie chciałam jej mówić, że u mnie zostaje bo nie dała by mi żyć.
-Uuuu miłość wisi w powietrzu -nie widziałam jej miny, ale byłam święcie przekonana, że się wyszczerzyła
-Nie prawda!
-YHMM jasne jasne
-Roza!
-No co?
-No nic
Nagle usłyszałam pukanie. To Nat!
-Roza muszę kończyć do jutra-rozłączyłam się.-Proszę!
-To ja! mam zakupy. Dzień Dobry!
-Haha nie ma nikogo w domu. Siedzę sama do niedzieli
-Wow pusta chata. Fajnie masz
-Taa...
-Co tak pachnie?
-Aa to kurczak... O kurka Zapomniałam!!!-podbiegłam do piekarnika. Uff idealnie. Wyjęłam go i położyłam na tace. Rozłożyłam talerze na stole i zaprosiłam chłopaka do kolacji.
-No postarałaś się i to nieźle. To jest pyszne!
-Haha dziękuję-Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy doszła godzina 22:00.
Pozmywałam, a w tym czasie blondyn się rozpakował. Zszedł do salonu i siadł na sofie. Zaraz do niego dołączyłam. Chwilę dyskutowaliśmy co będziemy oglądać i stanęło na tym iż obejrzymy film pt:"Obecność". Bałam się to prawda, ale obecność blondyna działała na mnie kojąco. W środku filmu zaczęłam się naprawdę bać. Jednak Nat wziął mnie na kolana i mocno do siebie przytulił. Strach wyparował w kilka sekund. Kiedy film się skończył pozbieraliśmy porozrzucany popcorn i ruszyliśmy na górę. Najpierw ja poszłam się myć. Nie fart chciał, żebym zapomniała ubrań z pokoju. Szczelnie owinęłam się ręcznikiem i chciałam jak nindża przemnknąć do mojego pokoju. Kiedy niezgrabnie kucnęłam przy rogu drzwi od łazienki i sprawdziłam czy jest "czysto" i mogę biec, górą była moja głupota. Nie zauważyłam kiedy Nataniel wszedł na górę i na de mną stanął. A ja w tym czasie rozglądałam się jak idiotka w dziwnej pozie.
-Emm Julka.. co.. co ty robisz?-spytał powstrzymując się od śmiechu. No w końcu nie codziennie widzi się dziewczynę w samym ręczniku i turbanie na głowie kucającą przy drzwiach i rozglądającą się na wszelkie strony. Moja misja nie wypaliła...
-Eee nic nic- Wstałam jak oparzona. I dopiero teraz zauważyłam jaka jestem czerwona-A teraz przepraszam, ale idę się ubrać-próbowałam uratować resztki mojej godności..
-Haha okej.
-Łazienkę masz wolną!-krzyknęłam zamykając pokój
-Jasne!
Przebrałam się w piżamę i spakowałam się na jutro do szkoły. Siadłam na łóżku i popatrzyłam na zegarek. Była godzina 24:56. No to nie wyśpimy się za bardzo. Mamy na 10:00 do szkoły. Kiedy Nat wyszedł z łazienki pożegnałam się z nim i poszłam spać. Śniło mi się, że idę przez ciemny las. Idę i idę. Idę w kierunku światła. Nagle zapadam się pod ziemię to coś mnie zrzera. Pojawiam się na zamku. Idzie do mnie jakiś facet. Na jego pedalskiej twarzy pojawia się uśmiech. On się do mnie zbliża. Nie!!!
-Jula! Jula! Obudź się! Haloo!!
-Nat! Nataniel! -przytuliłam go
-Co Ci się śniło? Krzyczałaś przez sen
-Nic to po prostu koszmar..-na zegarku widniała godzina 2:35
-Dobrze, ale wszystko w porządku?
-Tak jasne-puściłam go
-Wołaj jak coś-uśmiechnął się.
-Nat?
-Tak?
-Możesz tu ze mną zostać?-szepnęłam
-Oczywiście-Położył się obok i mnie przytulił.Dzięki jego obecności czułam się bezpiecznie. Dla mnie ta chwila mogła trwać wiecznie. Rano obudził mnie budzik. 8:45. Zauważyłam, że nie ma blondyna. A przecież kiedy się przebudziłam w nocy ok 6:30 był, spał obok mnie. Ubrałam się.
I zeszłam do salonu, zaglądając też do pokoju Nataniela. Tam go też nie było. Jednak kiedy weszłam do kuchni poczułam cudowny zapach.
-Dzień dobry księżniczko jak się spało?-kiedy wypowiedział te słowa poczułam mrowienie w brzuchu.
-Haha dobrze. Wyspałam się. A co tak cudownie pachnie?
-Jajecznica. Właśnie gotowa.-Nalałam nam soku i nakryłam do stołu. Kiedy zjedliśmy była godzina 9:10. Postanowiłam się wymalować i umyć zęby. Nataniel zrobił tylko tą drugą rzecz. Kiedy skończyliśmy była godzina 9:25. Chwyciłam torbę i razem z Natanielem wyszliśmy do szkoły. Weszliśmy na dziedziniec i czułam, że każdy nam się przygląda. Kiedy siedliśmy na ławce podeszła do nas Melania z dziwnym wyrazem twarzy.
-Nataniel czemu nie było Cię wczoraj w domu? Gdzie byłeś?-zaatakowała go pytaniami
-Melanio wybacz, ale ja nie muszę ci się tłumaczyć
-Nataniel odkąd pojawiła się ta ta dziewucha nasza przyjaźń się rozwala! To wszystko jej wina!-W jej oczach widać było nienawiść
-Nie to nie jest wina Julki Melanio tylko twoja. Ostatnio jesteś nieznośna, a teraz proszę cię odejdź
Ta tylko prychnęła i pobiegła do szkoły. Przez bramę właśnie wszedł czerwonowłosy chłopak.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ CZYTASZ? ZOSTAW KOMENTARZ! ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz