-Jak po podróży-zapytała uśmiechając się
-Dobrze większość drogi przespałam
-A jak tam nastrój? Cieszysz się na przeprowadzkę?
Zastanowiłam się i odparłam:
-Smutno mi że zostawiam rodzinę, ale z drugiej strony nowi znajomi ,a dodatkowo ta okolica jest piękna-rozglądnęłam się.
Po lewej stronie domu był wielki park. Płynęła tam mała rzeczka. Wszędzie roiło się od pięknych kwiatów i naprawdę zadbanych ławek. Ten widok był nieziemski. Po prawej stronie biegła droga prowadząca do miasta. Okolica była naprawdę niesamowita. Myślę że przezwyczaję się do tego miejsca.
Weszłyśmy do domu. Był całkiem duży. Drzwi wejściowe prowadziły do salonu. Na samym środku pomieszczenia stała duża bordowa kanapa. Przed nią wisiał na kremowej ścianie wielki telewizor. Obok kanapy stał nie wielki czarny stolik z czerwoną lampką. Ściany były ozdobione różnego rodzaju przedmiotami. po prawej stronie drzwi prowadziły do kuchni. Była ona bardzo nowoczesna. No w końcu dom należał do 23-latki (tak tyle lat miała moja ciocia). Drzwi obok prowadziły do małej łazienki w której znajdował się prysznic, toaleta i duże lusterko z umywalką. Ściany w łazience były koloru błękitnego. Jak niebo. Na przeciwko wejścia stały ogromne, szklane, przesuwane w lewo drzwi. Prowadziły one na taras na którym znajdował się średniej wielkości basen, trampolina oraz parę leżaków. Po lewej stronie salonu stały wielkie bordowe schody prowadzące na górną część domu. Na górze znajdowały pokoje. Pierwszy pokój należał do cioci. Obok jej pokoju znajdowała się duża łazienka. Na przeciwko łazienki znajdował się mój pokój. Byłam z niego bardzo zadowolona. Moja ciocia wie co dobre. Mój nowy pokój był koloru lawendy. Znajdowała się tam MOJA WŁASNA garderoba, duże łóżko, biurko, parę szafek, komoda i telewizor. Od razu mi się spodobał. Obok mojego pokoju znajdował się kolejny pokój. Był pusty. To jest chyba po prostu dodatkowe pomieszczenie. Kiedy skończyłam oglądać dom podziękowałam za wszystko cioci, pogadałam z nią trochę i ruszyłam na górę. Rozpakowałam swoje rzeczy i glebnełam na łóżko. Nigdy nie sądziłam że się przeprowadzę. Ale nie to mi przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie ma obok mnie brata...Już mi go brakuje...Obiecał, że mnie odwiedzi. Więc powinnam skończyć się użalać i pomyśleć raczej o nowej szkole..strasznie się denerwuje... już za 10 godzin wejdę do nowej szkoły..Ciekawe jak to będzie.. No nic jutro się okaże a teraz powinnam iść spać. Skoczyłam się umyć. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać rozmyślając jak to będzie.
Rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Spojrzałam na zegarek. Była 6:07. Do rozpoczęcia lekcji miałam jeszcze godzinę i pięćdziesiąt parę minut, a że mieszkam blisko szkoły wystarczy, że wyjdę 15 min wcześniej. Postanowiłam więc, że jeszcze chwilkę poleże. Przez ten czas zastanawiałam się, czy znajdę nowych przyjaciół... Czułam strach i fascynację...W końcu wstałam, wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam włosy, wymalowałam się (oczywiście lekko) i ubrałam czarne obcisłe getry i czerwoną przylegającą do ciała bluzkę i do tego czarne z czerwoną kokardką koturny. No w końcu trzeba zrobić dobre wrażenie pierwszego dnia. ŁAŁ! Zeszło mi godzinę! Chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do salonu.
-Cześć ciociu!
-Cześć kochanie, jak się spało?
-Dobrze
-Siadaj do stołu zrobiłam naleśniki
MMM...uwielbiam naleśniki, a zwłaszcza zrobione przez moją ciocię. Zjadłam szybko śniadanie i umyłam zęby.Kiedy wychodziłam z domu było dokładnie za piętnaście ósma. Stanęłam przed bramą wejściową i zobaczyłam wielki napis "Witacie w Szkole Słodki Amoris" .Weszłam na dziedziniec i zaczęłam się rozglądać...Po prawej stronie zobaczyłam wielkie drzwi, prowadzące do dużego pomieszczenia. Wydaje mi się, że to sala gimnastyczna. Po prawej stronie zauważyłam ogród. Był bardzo ładny. Widać, że o niego dbają. Znajdowała się tam dodatkowo szklarnia. Na dziedzińcu stało jeszcze kilka ławek. Siadłam na jednej i spojrzałam na telefon. Dochodziła godzina 8:00. Miałam jeszcze pięć minut, aby skończyć z papierami, więc szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
Wchodziłam po schodach, gdy nagle jakaś tempa blondyna popchnęła mnie, straciłam równowagę i glebnełabym dosyć mocno, gdyby nie pewien szatyn. Złapał mnie w ostatniej chwili. Zamiast wylądować na twardym chodniku to wylądowałam w jego ramionach. Nie zgrabnie wstałam i spaliłam buraka. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Był bardzo przystojny.
-Cześć...Dziękuję, że mnie złapałeś ,gdyby nie ty to..-paplałam zdenerwowana.
Nie wiedziałam czy to on na mnie tak działa czy po prostu się denerwuje, ale chyba to pierwsze.
-Spokojnie. Przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się- Jestem Armin-podał mi rękę.
-A ja Jula. Ta nowa.-odesłałam uśmiech.
-Ah tak? Więc może chciałabyś, żebym oprowadził Cię po szkole?
W sumie to...miałam iść zrobić z tymi papierami, ale mogę to zrobić na następnej przerwie...
-Chętnie, ale ty nie powinieneś iść na lekcje?
-Faktycznie-spojrzał na zegarek-ale i tak już nie zdążę..więc.. jak idziemy?
-Jasne
Chłopak objął mnie nie pewnie, ale kiedy zobaczył, że mi to nie przeszkadza ruszyliśmy. Swoją drogą nie przeszkadzało mi to. Wręcz odpowiadało. Miałam ochotę piszczeć z radości jak małe dziecko, ale zaraz się opanowałam. Julka! Ogar! On cię tylko objął! Obejrzeliśmy kolejno:sale gimnastyczną, szatnie, ogród, Sale A, Sale B, Sale chemiczną. Przez cały ten czas rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że uwielbia grać na PSP, frytki, a że nienawidzi warzyw i świeżego powietrza. Ma BRATA BLIŹNIAKA! Ale fajnie! W końcu doszliśmy do pokoju gospodarzy. To liceum było naprawdę wielkie!
-Musimy chwilkę poczekać na koniec lekcji. Jeszcze 10 min i powinien znaleść się tu główny gospodarz Nataniel
-Okej bardzo dziękuje, że mnie oprowadziłeś
-Spoko nie ma sprawy -uśmiechnął się- To co skoro mamy wolną chwilkę to może zagramy? Mam przy sobie konsole!-popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem
-Z tobą? Zawsze -uśmiechnęłam się
Posadził mnie między swoimi kolanami, chwycił za ręce i pokazał mi jak grać.
Dziesięć minut minęło bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek ludzie zaczęli wychodzić z klas, jednak my byliśmy tak zajęci grą, że nie zauważyliśmy kiedy podeszła do nas jakaś ruda laska i spiorunowała mnie wzrokiem.
-Cześć Armin -popatrzyła mu w oczy, a mnie zupełnie olała
-Cześć Irys, to Jula. Jest nowa.
-Ah tak? Cześć Irys-podała mi rękę. Myślę, że zrobiła to specjalnie po to bym wstała z kolan Armina. Nie dało się NIE zauważyć, że jest w nim zakochana.
-Miło mi. Jestem Jula- Tak naprawdę nie było mi wcale miło.Pff
Chwilę pogadaliśmy. Jeżeli można to tak nazwać. Irys kierowała jedynie pytania do Armina, a Armin do mnie. Nie polubiłam jej. Ona z resztą mnie raczej też. Ale za to zaprzyjaźniłam się z Arminem. Nasze rozmowy przerwała brunetka która weszła do pokoju gospodarzy i poprosiła mnie do środka. Zwana Melanią. Pożegnałam się z towarzystwem bardzo nie chętnie. Nie za bardzo chciałam zostawiać Irys i Armina samych. No trudno. Ale widać było, że Armin nie za bardzo pawa do niej sympatią. Weszłam do środka i pierwsze co ujrzałam to oczy. Tak. Cudowne oczy. Były one koloru miodu. Mogłabym się wpatrywać w nie godzinami. Zaraz Julka! Otrząśnij się! Kiedy powróciłam do normalności zauważyłam, że blondyn też mi się przygląda. W momencie zrobiłam się czerwona. Melania chyba także mnie nie polubiła, bo rówineż jak Irys spiorunowała mnie wzrokiem, a blondyna obdarzyła maślanymi oczkami. Kolejna zakochana Pff..
-Prze-przepraszam, czy zastałam głównego gospodarza?
-Tak to ja Nataniel, w czym mogę pomóc?-uśmiechnął się i popatrzył mi prosto w oczy. W momencie zrobiło mi się gorąco.Był mega przystojny. Poczuła na sobie jeszcze intensywniejsze spojrzenie brunetki. Ubrany był w białą koszulę z niebieskim krawatem, co dodawało mu uroku.
-Jestem nowa. Przyszłam załatwić formalności.-odesłałam mu uśmiech
-Ah no tak-chwycił moją teczkę i przejrzał papiery-Wygląda na to, że niczego nie brakuje, więc jesteś wolna. Tu masz kluczyki do swojej szafki numer..108-podał mi je i posłał szeroki uśmiech ukazując swoje białe żeby. (Ciekawe czy wybielał?)
-Dziękuję-Kiedy nasze dłonie się zetknęły po całym ciele przeszedł mnie przyjemny prąd.
-I ostatnie. Oto twój plan lekcji... O wychodzi na to, że będziemy razem w klasie-poszerzył uśmiech. I w tej chwili Melani wyrwało się głośne "Co?!". Ale od razu zakryła sobie usta i przeprosiła tłumacząc się, że drukarka się przycięła. Ale ja wiedziałam, że to nie przez drukarkę.
-Naprawdę? To super!- starałam się zachować spokój, ale w głębi duszy skakałam z radości jak małe dziecko.
-To co.. może mógłbym Cię oprowadzić po szkole?-Melania podskoczyła jak poparzona i posłała mi mordercze spojrzenie. Postanowiłam ją zignorować.
- To bardzo miłe, ale Armin mnie już oprowadził- uśmiechnęłam się smutno, bo chętnie spędziłabym trochę czasu z Natanielem
-Poznaliście się już?
-Tak uratował mnie przed złamaniem nogi-parskneliśmy śmiechem
-To szkoda-wyglądał na naprawdę zawiedzionego. I nagle pojawiły mu się iskierki w oczach-A może chciałabyś się spotkać po lekcjach? Obok szkoły jest fajna kafejka, pokazałbym ci miasto i okolice?
-Bardzo chętnie!- od razu rozpromieniałam
-To super!-Rozmowę przerwał nam dzwonek. Z oczu brunetki można było wywnioskować chęć mordu, ale miałam to gdzieś.
-Chemia!-krzyknęliśmy w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali A. Jednak stanęłam jak wryta przed salą...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czytasz? Zostaw komentarz! :)
Weszłyśmy do domu. Był całkiem duży. Drzwi wejściowe prowadziły do salonu. Na samym środku pomieszczenia stała duża bordowa kanapa. Przed nią wisiał na kremowej ścianie wielki telewizor. Obok kanapy stał nie wielki czarny stolik z czerwoną lampką. Ściany były ozdobione różnego rodzaju przedmiotami. po prawej stronie drzwi prowadziły do kuchni. Była ona bardzo nowoczesna. No w końcu dom należał do 23-latki (tak tyle lat miała moja ciocia). Drzwi obok prowadziły do małej łazienki w której znajdował się prysznic, toaleta i duże lusterko z umywalką. Ściany w łazience były koloru błękitnego. Jak niebo. Na przeciwko wejścia stały ogromne, szklane, przesuwane w lewo drzwi. Prowadziły one na taras na którym znajdował się średniej wielkości basen, trampolina oraz parę leżaków. Po lewej stronie salonu stały wielkie bordowe schody prowadzące na górną część domu. Na górze znajdowały pokoje. Pierwszy pokój należał do cioci. Obok jej pokoju znajdowała się duża łazienka. Na przeciwko łazienki znajdował się mój pokój. Byłam z niego bardzo zadowolona. Moja ciocia wie co dobre. Mój nowy pokój był koloru lawendy. Znajdowała się tam MOJA WŁASNA garderoba, duże łóżko, biurko, parę szafek, komoda i telewizor. Od razu mi się spodobał. Obok mojego pokoju znajdował się kolejny pokój. Był pusty. To jest chyba po prostu dodatkowe pomieszczenie. Kiedy skończyłam oglądać dom podziękowałam za wszystko cioci, pogadałam z nią trochę i ruszyłam na górę. Rozpakowałam swoje rzeczy i glebnełam na łóżko. Nigdy nie sądziłam że się przeprowadzę. Ale nie to mi przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie ma obok mnie brata...Już mi go brakuje...Obiecał, że mnie odwiedzi. Więc powinnam skończyć się użalać i pomyśleć raczej o nowej szkole..strasznie się denerwuje... już za 10 godzin wejdę do nowej szkoły..Ciekawe jak to będzie.. No nic jutro się okaże a teraz powinnam iść spać. Skoczyłam się umyć. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać rozmyślając jak to będzie.
Rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Spojrzałam na zegarek. Była 6:07. Do rozpoczęcia lekcji miałam jeszcze godzinę i pięćdziesiąt parę minut, a że mieszkam blisko szkoły wystarczy, że wyjdę 15 min wcześniej. Postanowiłam więc, że jeszcze chwilkę poleże. Przez ten czas zastanawiałam się, czy znajdę nowych przyjaciół... Czułam strach i fascynację...W końcu wstałam, wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam włosy, wymalowałam się (oczywiście lekko) i ubrałam czarne obcisłe getry i czerwoną przylegającą do ciała bluzkę i do tego czarne z czerwoną kokardką koturny. No w końcu trzeba zrobić dobre wrażenie pierwszego dnia. ŁAŁ! Zeszło mi godzinę! Chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do salonu.
-Cześć ciociu!
-Cześć kochanie, jak się spało?
-Dobrze
-Siadaj do stołu zrobiłam naleśniki
MMM...uwielbiam naleśniki, a zwłaszcza zrobione przez moją ciocię. Zjadłam szybko śniadanie i umyłam zęby.Kiedy wychodziłam z domu było dokładnie za piętnaście ósma. Stanęłam przed bramą wejściową i zobaczyłam wielki napis "Witacie w Szkole Słodki Amoris" .Weszłam na dziedziniec i zaczęłam się rozglądać...Po prawej stronie zobaczyłam wielkie drzwi, prowadzące do dużego pomieszczenia. Wydaje mi się, że to sala gimnastyczna. Po prawej stronie zauważyłam ogród. Był bardzo ładny. Widać, że o niego dbają. Znajdowała się tam dodatkowo szklarnia. Na dziedzińcu stało jeszcze kilka ławek. Siadłam na jednej i spojrzałam na telefon. Dochodziła godzina 8:00. Miałam jeszcze pięć minut, aby skończyć z papierami, więc szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
Wchodziłam po schodach, gdy nagle jakaś tempa blondyna popchnęła mnie, straciłam równowagę i glebnełabym dosyć mocno, gdyby nie pewien szatyn. Złapał mnie w ostatniej chwili. Zamiast wylądować na twardym chodniku to wylądowałam w jego ramionach. Nie zgrabnie wstałam i spaliłam buraka. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Był bardzo przystojny.
-Cześć...Dziękuję, że mnie złapałeś ,gdyby nie ty to..-paplałam zdenerwowana.
Nie wiedziałam czy to on na mnie tak działa czy po prostu się denerwuje, ale chyba to pierwsze.
-Spokojnie. Przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się- Jestem Armin-podał mi rękę.
-A ja Jula. Ta nowa.-odesłałam uśmiech.
-Ah tak? Więc może chciałabyś, żebym oprowadził Cię po szkole?
W sumie to...miałam iść zrobić z tymi papierami, ale mogę to zrobić na następnej przerwie...
-Chętnie, ale ty nie powinieneś iść na lekcje?
-Faktycznie-spojrzał na zegarek-ale i tak już nie zdążę..więc.. jak idziemy?
-Jasne
Chłopak objął mnie nie pewnie, ale kiedy zobaczył, że mi to nie przeszkadza ruszyliśmy. Swoją drogą nie przeszkadzało mi to. Wręcz odpowiadało. Miałam ochotę piszczeć z radości jak małe dziecko, ale zaraz się opanowałam. Julka! Ogar! On cię tylko objął! Obejrzeliśmy kolejno:sale gimnastyczną, szatnie, ogród, Sale A, Sale B, Sale chemiczną. Przez cały ten czas rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że uwielbia grać na PSP, frytki, a że nienawidzi warzyw i świeżego powietrza. Ma BRATA BLIŹNIAKA! Ale fajnie! W końcu doszliśmy do pokoju gospodarzy. To liceum było naprawdę wielkie!
-Musimy chwilkę poczekać na koniec lekcji. Jeszcze 10 min i powinien znaleść się tu główny gospodarz Nataniel
-Okej bardzo dziękuje, że mnie oprowadziłeś
-Spoko nie ma sprawy -uśmiechnął się- To co skoro mamy wolną chwilkę to może zagramy? Mam przy sobie konsole!-popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem
-Z tobą? Zawsze -uśmiechnęłam się
Posadził mnie między swoimi kolanami, chwycił za ręce i pokazał mi jak grać.
Dziesięć minut minęło bardzo szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek ludzie zaczęli wychodzić z klas, jednak my byliśmy tak zajęci grą, że nie zauważyliśmy kiedy podeszła do nas jakaś ruda laska i spiorunowała mnie wzrokiem.
-Cześć Armin -popatrzyła mu w oczy, a mnie zupełnie olała
-Cześć Irys, to Jula. Jest nowa.
-Ah tak? Cześć Irys-podała mi rękę. Myślę, że zrobiła to specjalnie po to bym wstała z kolan Armina. Nie dało się NIE zauważyć, że jest w nim zakochana.
-Miło mi. Jestem Jula- Tak naprawdę nie było mi wcale miło.Pff
Chwilę pogadaliśmy. Jeżeli można to tak nazwać. Irys kierowała jedynie pytania do Armina, a Armin do mnie. Nie polubiłam jej. Ona z resztą mnie raczej też. Ale za to zaprzyjaźniłam się z Arminem. Nasze rozmowy przerwała brunetka która weszła do pokoju gospodarzy i poprosiła mnie do środka. Zwana Melanią. Pożegnałam się z towarzystwem bardzo nie chętnie. Nie za bardzo chciałam zostawiać Irys i Armina samych. No trudno. Ale widać było, że Armin nie za bardzo pawa do niej sympatią. Weszłam do środka i pierwsze co ujrzałam to oczy. Tak. Cudowne oczy. Były one koloru miodu. Mogłabym się wpatrywać w nie godzinami. Zaraz Julka! Otrząśnij się! Kiedy powróciłam do normalności zauważyłam, że blondyn też mi się przygląda. W momencie zrobiłam się czerwona. Melania chyba także mnie nie polubiła, bo rówineż jak Irys spiorunowała mnie wzrokiem, a blondyna obdarzyła maślanymi oczkami. Kolejna zakochana Pff..
-Prze-przepraszam, czy zastałam głównego gospodarza?
-Tak to ja Nataniel, w czym mogę pomóc?-uśmiechnął się i popatrzył mi prosto w oczy. W momencie zrobiło mi się gorąco.Był mega przystojny. Poczuła na sobie jeszcze intensywniejsze spojrzenie brunetki. Ubrany był w białą koszulę z niebieskim krawatem, co dodawało mu uroku.
-Jestem nowa. Przyszłam załatwić formalności.-odesłałam mu uśmiech
-Ah no tak-chwycił moją teczkę i przejrzał papiery-Wygląda na to, że niczego nie brakuje, więc jesteś wolna. Tu masz kluczyki do swojej szafki numer..108-podał mi je i posłał szeroki uśmiech ukazując swoje białe żeby. (Ciekawe czy wybielał?)
-Dziękuję-Kiedy nasze dłonie się zetknęły po całym ciele przeszedł mnie przyjemny prąd.
-I ostatnie. Oto twój plan lekcji... O wychodzi na to, że będziemy razem w klasie-poszerzył uśmiech. I w tej chwili Melani wyrwało się głośne "Co?!". Ale od razu zakryła sobie usta i przeprosiła tłumacząc się, że drukarka się przycięła. Ale ja wiedziałam, że to nie przez drukarkę.
-Naprawdę? To super!- starałam się zachować spokój, ale w głębi duszy skakałam z radości jak małe dziecko.
-To co.. może mógłbym Cię oprowadzić po szkole?-Melania podskoczyła jak poparzona i posłała mi mordercze spojrzenie. Postanowiłam ją zignorować.
- To bardzo miłe, ale Armin mnie już oprowadził- uśmiechnęłam się smutno, bo chętnie spędziłabym trochę czasu z Natanielem
-Poznaliście się już?
-Tak uratował mnie przed złamaniem nogi-parskneliśmy śmiechem
-To szkoda-wyglądał na naprawdę zawiedzionego. I nagle pojawiły mu się iskierki w oczach-A może chciałabyś się spotkać po lekcjach? Obok szkoły jest fajna kafejka, pokazałbym ci miasto i okolice?
-Bardzo chętnie!- od razu rozpromieniałam
-To super!-Rozmowę przerwał nam dzwonek. Z oczu brunetki można było wywnioskować chęć mordu, ale miałam to gdzieś.
-Chemia!-krzyknęliśmy w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali A. Jednak stanęłam jak wryta przed salą...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czytasz? Zostaw komentarz! :)
Fajnie się zapowiada. Trochę mi taka Irys nie odpowiada, ale ok, to twoje opowiadanie ;) Pozdrawiam ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję również Pozdrawiam ♥
UsuńHahaha >< normalnie taka Melania i Iris, to dopiero mi się podobają xD po co zwlekać, nie? Wszyscy faceci w amorisie obsypują Julkę flirtem już pierwszego dnia! Podoba mi się to :3 jest tylko jedna rzecz, która rzuciła mi się w oczy, widzisz Melania jest szatynką (ma brązowe włosy) a Armin jest brunetem, a nie na odwrót ♥ pozdrawiam i życzę weny.
OdpowiedzUsuńDziękuję też Pozdrawiam ♥
Usuń